
Tekst piosenki
[Intro]
Ciągle na topie jak Nasus
Robiłem pierwsze beaty smutny na laptopie Asus
Gada jakiś lamus ile mam w rękawie asów
Kurwy chcą oblodzić, choć nie jadę koło lasu
[Refren]
Suko, będę prezydentem, który złamał każde tabu
Oni złamali przysięgę — niewierni mężowie stanu
Uwierz, że nie będzie gorzej i się zastanów
Że skoro nawet sutener może, to też bym ja mógł
Suko będę prezydentem — ona mówi zajebisty Bentley, a to Brabus
Za wiele przeszedłem, żeby czekać na autobus
Pachnę świeżo jak arabus, ty pachniеsz jak świeży nawóz
Zmieszany z szamą na dowóz (z szamą na dowóz)
[Zwrotka 1]
Kupiłem kwadrat koło sеjmu, chcę się wczuć po mału w klimat
Tak to blok z PRL-u, nie działa na piętrze klima
Mieszkałem koło burdelu, już lepiej nie przypominaj
Wpadali tam w garniturach, też popić no i wydymać
[Bridge]
Będę prezydentem, suko, będę prezydentem
Nie ujdzie nic na sucho wam jak będę prezydentem
Będę prezydentem, suko, będę prezydentem
[Zwrotka 2]
Dzwoni do mnie babcia Bronia — pyta, czemu jadę z nimi
Bo wkur*ili mnie, jak byłem po liceum ledwo w TV
Propaganda, zrobili, kurwa, skandal, z tego, że młodzież wali wiadra
Sześć lat później Koalicja robi reelsa na Instagram
Z wizerunkiem Nawrockiego, a w tle leci nowy Mata
Nie powiedziałem, że chodzi o niego, grożą wam za to teraz trzy lata
Wszyscy w szoku, jakim cudem młody ma inne poglądy niż tata
Kocham go całym serduchem, ale nie dam się kurwa upapiać
Wam więcej, aha, yeah
Dziwko, będę prezydentem, bo tak chcę
Rozkmiń, że mam jeszcze 15 lat, na służbę wojskową i edukację
[Refren]
Suko, będę prezydentem, który złamał każde tabu
Oni złamali przysięgę, niewierni mężowie stanu
Uwierz, że nie będzie gorzej — i się zastanów
Że skoro nawet sutener może, to też bym ja mógł
Suko będę prezydentem — ona mówi zajebisty Bentley, a to Brabus
Za wiele przeszedłem, żeby czekać na autobus
Pachnę świeżo jak arabus, ty pachniesz jak świeży nawóz
Zmieszany z szamą na dowóz
[Zwrotka 3]
Kraj podzielony na pół — z jednej orzeł, z drugiej reszka
Łączy nas rządza pieniądza no i myśl antyradziecka
Kiedyś pocisnąłem Jacka, teraz nie pocisnę Leszka
Bo teraz pora na Tuska — Koalicja Obywatelska
Was wyrucha tak jak was wyruchał PiS
Co ja gadam jestem w tym tak samo jak wy jestem w tym
Obiecanki cacanki, weź już lepiej zamknij ryj
Znowu ani grosza prawdy – nawet raperzy są bardziej real (yeah)
[Bridge]
Będę prezydentem suko, będę prezydentem
Nie ujdzie nic na sucho wam jak będę prezydentem
Będę prezydentem suko, będę prezydentem (ooo, yeah)
[Zwrotka 4]
Trzech posłów poniżej 30 w sejmie o chuj chodzi?
Jak oni nie są za starzy, my nie jesteśmy za młodzi
Co wy możecie wiedzieć o problemach pokoleniowych
Generacji Z i alfa oprócz tego, że telefony są złe?
I trzeba je zabrać
Oprócz tego, że nie działa nasza komunikacja miejska
Dziecięca psychiatria w miastach też nie dojeżdża
Cóż szkodzi obiecać — przypadkiem wymsknęła się prawda
I cały kraj znowu dał się nabrać
Potrzebna jest moja partia jednak, ha
[Outro]
2-0-4-0, M.A.T na prezydenta, skurwysynu, ha
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
„BĘDĘ PREZYDENTEM :)” to wydany 22 grudnia 2025 roku singiel polskiego rapera Michała „Maty” Matczaka, który promuje projekt „#MATA2040”. Utwór ukazał się za pośrednictwem wytwórni ¸¸♬·¯·♩¸¸♪·¯·♫¸¸♫·¯·♪ (Muzyka sp. z o.o.), której właścicielem jest sam Raper. „BĘDĘ PREZYDENTEM :)” to politycznie nacechowany, prowokacyjnie ironiczny manifest Maty. Daleki od dosłownej deklaracji kandydowania, utwór wykorzystuje hiperboliczną fantazję o zostaniu prezydentem jako ostre narzędzie krytyki społecznej, buntu pokoleniowego i miażdżącej oceny polskiego krajobrazu politycznego.
Uśmiechnięta buźka w tytule sygnalizuje ton utworu: częściowo żart, częściowo poważna groźba, a całkowicie środkowy palec w stronę establishmentu. Mata pozycjonuje się jako outsider, który właśnie ze względu na swoje nieelitarne pochodzenie i uliczny punkt widzenia dostrzega hipokryzję „mężów stanu” i wierzy, że mógłby lepiej wywiązać się z powierzonych im obowiązków.
„BĘDĘ PREZYDENTEM :)” to nie piosenka wyborcza, a kulturowa polemika. Mata wykorzystuje najwyższy symbol władzy – urząd prezydenta – jako narzędzie do wyrażania niezadowolenia pokolenia, które czuje się niesłyszane, traktowane z góry i zawiedzione przez wszystkie istniejące opcje polityczne. Twierdzi, że postrzegane „wady” jego pochodzenia – bliskość prawdziwego życia, brak politycznego wyczucia, bezpośredniość – są w rzeczywistości kwalifikacjami niezbędnymi do „sprzątania środowiska rządzących i polityków”.
Omawiana piosenka to zabawna przechwałka, która jednocześnie stanowi poważną, trzeźwą krytykę polskiej stagnacji politycznej i podziałów pokoleniowych. Outro, w którym Mata wykrzykuje swoje imię i 2040 jako rok wyborczy, jest mniej przepowiednią, a bardziej groźbą – deklaracją, że nadchodzi kolej jego pokolenia i stare zasady przestaną obowiązywać.















Komentarze (0)