
Tekst piosenki
[Intro]
I like to fuck, but no French letter
Without a condom, the sex is better
But every time I get it in
A baby cries and sometimes twins
[Verse 1]
I have six kids and I don’t like it
They eat too much and treat me like shit
They only wear Posh label clothes
If you give one hand, they bite off both
And all my friends, they have big cars
Big mansions, too, and smoke the fine cigars
They have deep pockets, I don’t know why
I look in my purse and start to cry
Why?
[Chorus]
I hate my life, and I hate you
I hate my wife, and her boyfriend, too
I hate to hate, and I hate that
I hate my life so very bad
I hate my kids, never thought
That I’d praise abort
Praise abort
[Verse 2]
I like to fuck, but now French letter
Cause without kids, life is so much better
So in the end, I got forced
To stay away from female intercourse
[Chorus]
I hate my life, and I hate you
I hate my wife, and her boyfriend, too
I hate to hate, and I hate that
I hate my life so very bad
I hate my kids, never thought
That I’d praise abort
Praise abort
[Break]
Say goodbye, say goodbye
We rise up, up to the sky
Say goodbye, we’ll come back
Soon as pretty butterflies
Make you cry
[Chrous/Outro]
I hate my life, and I hate you
I hate my wife, and my boyfriend, too
I hate to hate, and I hate that
I hate myself so very bad
I hate my offspring, never thought
That I’d praise abort
I praise abort
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Pierwszy singiel zespołu, a już Till Lindemann wsadza kij w mrowisko. „Praise Abort” to znakomity wstęp do twórczości tego pana, a ludzie z nim nie zaznajomieni szybko zorientują się z jakim artystą mają do czynienia.
Autor w tym kawałku gloryfikuje aborcję, wcielając się w mężczyznę, który przez niezwykłą płodność przeżywa prawdziwy dramat. Trudno mu było powstrzymywać się od seksu, ale za każdym razem, gdy uprawiał go ze swoją żoną, kończyła w ciąży. Teraz mają szóstkę dzieci, które są dla wokalisty koszmarem. Niewdzięczne, wymagające inwestowania w nie pieniędzy, głośne i męczące, są dla niego ciężarem, którego najchętniej by się pozbył. Zazdrości swoim bezdzietnym kolegom, którym powodzi się znacznie lepiej pod względem finansowym.
Bohater łapie się na tym, że wręcz nienawidzi swoich dzieci, żony, jej kochanka, a nawet samego siebie. Nie może w to uwierzyć, ale naprawdę żałuje tego, że nie namawiał partnerki na aborcje, bo może wtedy uniknąłby tak dołującego życia. Musi jednak dalej brnąć przez to piekło, teraz już stroniąc od stosunków z kobietami w strachu, że będzie miał kolejne dziecko do wykarmienia.












Komentarze (0)