
Tekst piosenki
Aha, hańba, barbarzyńco, co, coby było łomotliwie
Wieszczysz czyszczenie nie dwóch uchybień
Jeńca capną pnącza czarne neoenendeka
Dekady dysputu trąci cicho choróbska kaleka lekarzy
Żywcem w cement entuzjazm zmulisz liszajami mikrodyktatury
Który turystyki kibice celu luzem z emigrowali
Licznie nieposłuszni niskiemu mózgu
Zgubco, co codziennie nieświadom
Dom omamami ministrujesz
Jeszcze sczeźnie nie radość
Dość o ściany Nysek ekscesów
Uwstecznienie niezwykle kleszczy szczyty tyrano-prezesur
Surrealizm zmiata, talib, liberalizm
Z miernot ot otrzymujemy my myśliwych – wychwalić
A liczba barykadek deklaracjami milczy
Czyha hańba barbarzyńcy
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Może i rap nie zawsze kojarzy się nam z erudycją, a niektórzy wykonawcy zdają się średnio posługiwać językiem, to jednak takie perełki, jak właśnie „Hańba Barbarzyńcy” pokazują nam, jak techniczny potrafi być ten gatunek muzyki. Łona popełnił tutaj prawdziwy majstersztyk, tworząc tekst po którym niewprawionym mówcom języki spokojnie zaplączą się w supeł.
Ten kawałek można traktować bardziej jako eksperyment, niż normalny utwór, ale rzecz jasna nie jest on pozbawiony znaczenia. Z jednej strony jest to ukłon w stronę naszego rodzimego języka, który mimo coraz większego upraszczania i „wzbogacania” zagranicznymi naleciałościami dalej potrafi brzmieć dumnie i wymagać nie lada sprawności, by się nim posługiwać. Można też patrzeć na niego jak na zakamuflowany, bardzo abstrakcyjny komentarz dotyczący polskich realiów, z całą masą absurdów i braku logiki, z jakimi musimy się na codzień zmagać.
Coraz bardziej szalona prawica, emigracja, cyrk, w jaki zmieniła się nasza polityka – to wszystko jest tutaj zaznaczone, skłaniając do zastanowienia się nad naszą rzeczywistością. Czego by nie mówić o tej piosence, „Hańba Barbarzyńcy” to jednak kawał dobrego rapu, udowadniającego, że język jest magicznym narzędziem.














Komentarze (0)