
Tekst piosenki
Don’t call me white, don’t call me white
Don’t call me white, don’t call me white
The connotations wearing my nerves thin
Could it be semantics generating the mess we’re in?
I understand that language breeds stereotype
But what’s the explanation for the malice, for the spite?
Don’t call me white, don’t call me white
Don’t call me white, don’t call me white
I wasn’t brought here, while I was born
Circumcised, categorised, allegiance sworn
Does this mean I have to take such shit for being fair skinned? No!
I ain’t a part of no conspiracy, I’m just your average Joe
Don’t call me white, don’t call me white
Don’t call me white, don’t call me white
Represents everything I hate
The soap shoved in your mouth to cleanse the mind
The vast majority of sheep
A buttoned collar, starched and bleached
Constricting veins, the blood flow to the brain slows
They’re so fucking ordinary white
Don’t call me white
Oh, we’re better off this way
Oh, say what you’re gonna say
So go ahead and label me
An asshole cause I can
Accept responsibility
For what I’ve done, but not for who I am
Don’t call me white
Don’t call me white, don’t call me white
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Ludzie od zawsze mają tendencję do dzielenia się na lepszych i gorszych. Trzymamy przecież zazwyczaj ze „swoimi”, często traktując „innych” jako gorszych. „Don’t Call Me White” to kawałek o jednej z najbardziej niesprawiedliwych segregacji, jakich dokonuje człowiek – rasizmie. Mike we właściwy sobie, sarkastyczny sposób krytykuje tutaj ideę wyższości „białej rasy”, paradoksalnie stawiając ją w roli dyskryminowanej.
Przedstawia się jako pokrzywdzonego z racji tego, że ludzie nazywają go białego i ma serdecznie dosyć takiego traktowania. Zdaje sobie sprawę z tego, że niedoskonałość języka powoduje tworzenie się stereotypów, ale nie potrafi znaleźć żadnego usprawiedliwienia na całą zawiść i pogardę dla ludzi o odmiennym kolorze skóry. To niesprawiedliwe, że ktoś cierpi za to, że urodził się z taką, a nie inną ilością pigmentu w skórze. Oczywiście nie tylko na karnacji kończą się nierówności – ludzie prześladowani są przecież za miliony „odmienności”, wyznanie, orientację, czy poglądy.
Wokalista ma już po dziurki w nosie stygmatyzowania ze względu na to, skąd kto pochodzi, czy w jakiej kulturze się wychował. Dla niego jedyną rzeczą, za jaką można oceniać innych, jest ich postępowanie, a nie rzeczy, za które nie jest odpowiedzialny. Postawienie wzorcowego „białasa” w roli uciśnionego znakomicie oddaje ironiczny ton tego, co Mike chce nam przekazać. W końcu kto może stwierdzić, czy ci, którzy teraz są gdzieś większością, nie staną się w przyszłości mniejszością?















Komentarze (0)