
Tekst piosenki
[Refren: Białas]
Raz pokazał burdel mi kolega z klasy
Patrzył się na kurwę jak na lepsze czasy
Dwieście za godzinę za seks seks szybszy niż
Dwieście na godzinę
Przywita mnie dziś
Dwieście nago dziwek, dwieście nago, dwieście nago, dwieście nago dziwek
Dwieście nago, dwieście nago, dwieście nago
[Zwrotka 1: Białas]
Cały budynek się buja jakby leciał ten kawałek
Suka ostro wali w chuja, lecz to tu mile widziane
Tańczy cała agentura, a kolejka jest za bramę
Bo przyjechał jakiś kutas i wszystko pozajmowane (ja pierdolę)
Zostawiłem tyle siana w tym budynku
Że aż burdelmama mówi na mnie synku
Kiedy nie przychodzę tydzień dzwoni czy nie jestem chory
Bo się boi, że zarobek jej spierdoli
[Refren: Białas]
Raz pokazał burdel mi kolega z klasy
Patrzył się na kurwę jak na lepsze czasy
Dwieście za godzinę za seks szybszy niż
Dwieście na godzinę
Przywita mnie dziś
Dwieście nago dziwek, dwieście nago, dwieście nago, dwieście nago dziwek
Dwieście nago, dwieście nago, dwieście nago
[Zwrotka 2: Lanek]
W lewej dłoni henny, w prawej dłoni papier
Na kolanach żona, ale czyja wyjebane
Trochę zarobiłem, no to teraz trochę stracę
Wziąłem tyle kurew, że przewożę je na pace
Muszę jechać wolno żeby ich nie poobijać
Kaucję mi zabiorą, jeśli się pojawi siniak
Marriott z góry patrzy na kurewski nasz teatrzyk
Jezus się załamał, bo to dwieście dziwek na krzyż
[Refren: Białas]
Raz pokazał burdel mi kolega z klasy
Patrzył się na kurwę jak na lepsze czasy
Dwieście za godzinę za seks szybszy niż
Dwieście na godzinę przywita mnie dziś
Dwieście nago dziwek, dwieście nago, dwieście nago, dwieście nago dziwek
Dwieście nago, dwieście nago, dwieście nago
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Tekst piosenki „Burdel” Białasa i Laneka opisuje życie w świecie prostytucji i związanej z nią kultury. Refren odnosi się do klubu z prostytutkami, który pokazał Białasowi kolega z klasy. W klubie tym za seks dostaje się dwieście złotych za godzinę, a pracują tam dwieście nagich dziwek.
W pierwszej zwrotce Białas opisuje bujający się budynek, gdzie suka ostro wali w chuja, ale jest to mile widziane. Cała agentura tańczy, a kolejka stoi za bramą. Białas zostawił tam tyle pieniędzy, że burdelmama mówi na niego synku i dzwoni, kiedy nie pojawia się przez tydzień. Boi się, że zarobek jej spierdoli.
W drugiej zwrotce Lanek opisuje swoją sytuację, mówiąc, że trzyma w lewej dłoni henny, a w prawej papier. Na kolanach ma żonę, ale czyja to mało istotne. Zarobił trochę, ale stracił też trochę i przewozi tyle kurew, że musi jechać wolno, aby ich nie poobijać. Obawia się o kaucję i o Marriott, który z góry patrzy na kurewski nasz teatrzyk.















Komentarze (0)