
Tekst piosenki
[Refren]
Nie ma ratunku, po co złudzenia, nie oczekuj litości
Tu od gatunku, co od korzenia rośnie na niegodziwości
Nic się nie zmienia od technologii, żeśmy o cal nie dorośli
Te ciepłe domki, to patodeweloperka z krwi i kości
[Zwrotka 1]
Stronię od mięsa, ale chyba zrobię se steka
Steka z człowieka
Który się łudzi, że go coś różni i może tłuc i siekać
Ale jak puma, goni go w dżungli, śmiesznie ucieka
Edyta Gepard, tu się ceni życie nad życie
Jedno macie za przyjaciela, drugie na talerzach kroicie
Polej sosikiem, łatwo po makro się chodzi z koszykiеm i płaci BLIKiem
Za czyjąś głowę, nie trzeba trząść się w namiociе, bo coś ci się bawi tropikiem
Pośród odciętych kończyn chodzi się w sandałach
Krokiem beztroskim, tak jak Issei Sagawa
Nikt się nie głowi, bo to jest normalna sprawa
Ale prawda nie wychodzi nam słodkawa jak Agawa
Przywiązał śmieć do haka w aucie, psa za szyję
I tak jak pies, umarła sprawa w Kościerzynie
Lubią udawać wiśniewinie, zwykłe świnie
Więc jak masz vibe jak Santa, możesz skończyć w kominie
[Refren]
Nie ma ratunku, po co złudzenia, nie oczekuj litości
Tu od gatunku, co od korzenia rośnie na niegodziwości
Nic się nie zmienia od technologii, żeśmy o cal nie dorośli
Te ciepłe domki, to patodeweloperka z krwi i kości
Nie ma ratunku, po co złudzenia, nie oczekuj litości
Tu od gatunku, co od korzenia rośnie na niegodziwości
Nic się nie zmienia od technologii, żeśmy o cal nie dorośli
Te ciepłe domki, to patodeweloperka z krwi i kości
[Zwrotka 2]
Uważam za bardzo zabawne, jak bardzo nie znamy się wszyscy
Tu chamy udają elity, a ciągle ich ciągnie do wyzwisk
Gdy broniłem kary o zamkniętej bani, dostałem pociski
Bo łyknął ktoś haczyk, że bycie otwartym to jarać się wszystkim i chcieć tylko chleba i igrzysk
Jeszcze nie jestem sędziwy, ale już jestem sądzony
Że głowę mam w dziewięćdziesiątych, choć moja muzyka w większości się nijak ma do nich
I to nie linia obrony, rzygam już widząc jak w progres się stroisz
A lubisz po prostu jak w ryj komuś ktoś przypierdoli i walić pod kurwiszony
W ludzkiej naturze jest konflikt, człowiek i zły jest i dobry
Jako gatunek boi się wojny i dąży do wojny
Kiedyś w jaskini bunkrował się w nocy, by nie sięgnęły go szpony i kły
A gdy nauczył się bronić i zbroić obrócił w pył bliskie mu hominidy
Ten świat nie schodzi na psy, jeśli już to na człowieka
Też jestem nim i nie polecam sprawdzania, gdzie moja granica przebiega
Ludzka symetria, duch i materia, na wiele piękna stać nas
Lecz ma drugą stronę moneta, wyszliśmy z lasu, więc czasem wychodzi z nas las
[Refren]
Nie ma ratunku, po co złudzenia, nie oczekuj litości
Tu od gatunku, co od korzenia rośnie na niegodziwości
Nic się nie zmienia od technologii, żeśmy o cal nie dorośli
Te ciepłe domki, to patodeweloperka z krwi i kości
Nie ma ratunku, po co złudzenia, nie oczekuj litości
Tu od gatunku, co od korzenia rośnie na niegodziwości
Nic się nie zmienia od technologii, żeśmy o cal nie dorośli
Te ciepłe domki, to patodeweloperka z krwi i kości
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Tekst jest brutalną, bezlitosną diagnozą ludzkiej natury i cywilizacji, która mimo technologicznego postępu wciąż opiera się na przemocy, hipokryzji i moralnym zepsuciu. Autor odrzuca złudzenia o „ulepszonym” świecie – pokazuje, że wygoda, konsumpcja i estetyczne fasady są zbudowane na cudzym cierpieniu, krwi i obojętności. Kontrasty między codzienną normalnością a okrucieństwem mają wstrząsnąć słuchaczem i obnażyć fakt, że jako gatunek niewiele różnimy się od swoich pierwotnych instynktów, tylko lepiej je maskujemy.
Druga warstwa utworu to refleksja nad konfliktem wpisanym w człowieka: jednoczesną zdolnością do dobra i destrukcji. Tekst podważa modne narracje o „postępie” i moralnej wyższości, wskazując, że chaos, agresja i potrzeba dominacji są nadal obecne, tylko przybierają inne formy. To pesymistyczna, ale szczera opowieść o tym, że choć wyszliśmy z lasu, las wciąż wychodzi z nas – a prawdziwa granica nie przebiega między epokami czy technologiami, lecz wewnątrz samego człowieka.











Komentarze (0)