
Tekst piosenki
Jak Betlejem mam na niebie swoją gwiazdę.
Mój przyjaciel patrzy z góry na mnie.
Jedenasty grudnia pochowaliśmy Sawkę
i dlatego zapierdalam jeszcze bardziej.
Nigdy nie myślałem, że mi ciebie tak zabraknie.
Bracie zabrałeś ze sobą całą prawdę.
Śpij spokojnie Marcin, podążaj za światłem.
Będziesz żył wiecznie,
na zawsze w sercu Annabel.
Nic nie możesz mi powiedzieć,
bo mnie przecież nie znasz.
Wychowany przez ulice,
kuszony przez węża.
W osiem jeden Ali Agca chciał zabić papieża.
Teraz to w Wigilię mają pizzę na talerzach.
W życiu bywa różnie, ale nigdy nie narzekam.
Tylko Pan Bóg wie,
jaki niosę na plecach ciężar.
Nie było kolorowo.
Dobrze wiem, co to jest bieda.
Dzisiaj lewą ręką podpisuję się na czekach.
Czas szybko ucieka.
Wybaczyłem. Wyjebane.
Wszędzie dusze opętane.
Ciągle modlę się tu za nie.
Najważniejsze zaufanie
i wiara w samego siebie.
Bo cokolwiek się stanie,
musisz zawsze mieć nadzieję.
Marcin, brakuje mi ciebie.
Wiem, że spotkamy się w niebie.
Twoja mama już tam czeka.
Zaraz łapiesz ją za rękę.
Byłeś legendą,
zanim opuściłeś świat.
Kocham cię bracie
i jest mi bardzo żal.
Jak Betlejem mam na niebie swoją gwiazdę.
Mój przyjaciel patrzy z góry na mnie.
Jedenasty grudnia pochowaliśmy Sawkę
i dlatego zapierdalam jeszcze bardziej.
Nigdy nie myślałem, że mi ciebie tak zabraknie.
Bracie zabrałeś ze sobą całą prawdę.
Śpij spokojnie Marcin, podążaj za światłem.
Będziesz żył wiecznie,
na zawsze w sercu Annabel.
Jak Betlejem mam na niebie swoją gwiazdę.
Mój przyjaciel patrzy z góry na mnie.
Jedenasty grudnia pochowaliśmy Sawkę
i dlatego zapierdalam jeszcze bardziej.
Nigdy nie myślałem, że mi ciebie tak zabraknie.
Bracie zabrałeś ze sobą całą prawdę.
Śpij spokojnie Marcin, podążaj za światłem.
Będziesz żył wiecznie,
na zawsze w sercu Annabel.
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Ten tekst jest przede wszystkim elegią – spokojnym, surowym pożegnaniem przyjaciela, bez patosu i bez udawanej siły. Motyw gwiazdy betlejemskiej nadaje całości wymiar duchowy: zmarły nie znika, lecz „patrzy z góry”, staje się punktem odniesienia, kimś, kto dalej prowadzi. Żałoba miesza się tu z motywacją – śmierć Sawki nie paraliżuje, tylko zmusza do jeszcze większego wysiłku, do „zapierdalania”, które staje się formą hołdu i sposobem radzenia sobie z pustką. To bardzo męski sposób przeżywania straty: mniej łez, więcej działania, ale ból jest wyraźnie obecny w każdym wersie.
Druga warstwa tekstu to autobiograficzna spowiedź człowieka wychowanego przez ulicę, obciążonego doświadczeniem biedy, pokus i ciężaru, którego „tylko Pan Bóg zna”. Nie ma tu mitologizowania przeszłości – jest świadomość ceny, jaką trzeba było zapłacić, i wdzięczność za to, że dziś można podpisać czek lewą ręką. Kluczowe wartości, które wybrzmiewają na końcu, to wiara, zaufanie i nadzieja – nie jako religijne slogany, ale jako jedyne realne narzędzia przetrwania. Ten utwór nie jest o śmierci, tylko o tym, jak żyć dalej, niosąc pamięć o kimś, kto odszedł, i nie pozwolić, żeby ta strata odebrała sens drodze.











Komentarze (0)