
Tekst piosenki
[Intro]
(Gme-Gme-Gmeniu, Gme-Gme-Gmeniu)
Ten sam refren na początek
Pff, yeah
[Refren]
Mam dziś środki na pragnienia, ale pragnień brak
Ciągle komplikacje muszą mi na drodze stać
Chyba bym skoczył z bloku, gdybym musiał wszystko stracić
Stracisz wnuka, babciu, jak straci owoce pracy
Odjebałeś coś krzywego, za to chuj do papy
To, że czegoś Ci brakuje, to Cię nie tłumaczy
Dużo rzeczy nie rozumiem, to są inne czasy
Dla nich nie jestem człowiekiem, chcą nagrywać snapy
[Zwrotka 1]
Mam dziś w Polsce sukę, no a w Kato spoko suki
Nie nagrywa, nie screenuje, nie odstawia fuszer
Chce wykręcić na mnie liczby większość młodych suczеk
Są zatracone, zagubione albo po prostu głupie
Niе mam czasu — zejdź mi z oczu, ciągle muszę zwiększać prędkość
(Poszło, pękło) Eh, większość relacji — przeszłość
Diabły nie krzyczą nic, wystarczy to, że szepczą
Przejęły nade mną kontrolę, jeszcze jak byłem dziecko
Yeah, poleciałem znowu, kurwa, poleciałem znowu
Beton kocha piekło, ja to ich miłości produkt
Jestem drugi miesiąc w trasie, chcę wrócić do domu
Znowu chciałbym się wygadać, ale nie mam komu
[Refren]
Mam dziś środki na pragnienia, ale pragnień brak
Ciągle komplikacje muszą mi na drodze stać
Chyba bym skoczył z bloku, gdybym musiał wszystko stracić
Stracisz wnuka, babciu, jak straci owoce pracy
Odjebałeś coś krzywego, za to chuj do papy
To, że czegoś Ci brakuje, to Cię nie tłumaczy
Dużo rzeczy nie rozumiem, to są inne czasy
Dla nich nie jestem człowiekiem, chcą nagrywać snapy
[Zwrotka 2]
Pff, wystarczy wstać z kanapy
By zrobić coś, zarobić coś — wystarczy wstać z kanapy
Powiedz tak do mojego brata, którego życie miażdży
Który dawno nie widział już światła, który nie widział gwiazdy żadnej (Nie widział)
Weź, nie pierdol, że to łatwe
Miałem deprechę, pustą kabzę, na ujemnym bilansie
W Polsce wszędzie bieda, nie chcą gadać o finansie
Wiem, jak jest — byłem tam, lecz za was tego nie ogarnę
[Przejście]
Nie widzą człowieka, widzą cyfry tylko i wyłącznie
Zasięg, zasięg — głupie suki, co nigdy nie są śpiące
Jestem w rejsie, ciągle w sztormie, może kiedyś wyjdzie słońce
Od dwudziestu pięciu lat nie widzę go na horyzoncie
[Refren]
Mam dziś środki na pragnienia, ale pragnień brak
Ciągle komplikacje muszą mi na drodze stać
Chyba bym skoczył z bloku, gdybym musiał wszystko stracić
Stracisz wnuka, babciu, jak straci owoce pracy
Odjebałeś coś krzywego, za to chuj do papy
To, że czegoś Ci brakuje, to Cię nie tłumaczy
Dużo rzeczy nie rozumiem, to są inne czasy
Dla nich nie jestem człowiekiem, chcą nagrywać snapy
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
„PRAGNIEŃ BRAK” to wydany 6 lutego 2026 roku singiel polskiego artysty znanego jako VKIE. Piosenka stanowi kolejną zapowiedź nowego projektu studyjnego Artysty. Tytuł i data premiery wydawnictwa nie są jeszcze znane.
Utwór jest surowym, nihilistycznym wyznaniem z perspektywy osoby, która osiągnęła pewien poziom sukcesu materialnego, ale dręczy ją głęboka egzystencjalna pustka, alienacja i poczucie uwięzienia. Sam tytuł, „PRAGNIEŃ BRAK”, oddaje centralny paradoks: narrator ma środki, by spełnić każde pragnienie, ale utracił zdolność pragnienia czegokolwiek znaczącego. Osadzone jest to w surowej rzeczywistości współczesnego społeczeństwa, przemysłu muzycznego i własnej traumy psychologicznej narratora.
Tekst utworu jest wygłaszany z mieszanką agresji, znużenia i rozpaczy. Użycie wulgarnego, ulicznego języka osadza singiel w konkretnej, brutalnej rzeczywistości. Nie jest to poetycki lament, lecz brutalny, konfrontacyjny krzyk kogoś, kto czuje się skażony swoim otoczeniem i sukcesem. „PRAGNIEŃ BRAK” to surowy portret niezdolności do odczuwania przyjemności w kontekście współczesnej sławy i rzeczywistości otaczającej narratora.
Vkie maluje świat, w którym sukces jest toksyczny, izoluje, odczłowiecza i staje się jedyną rzeczą, która podtrzymuje kruchą tożsamość. Raper podkreśla, że przeszłość jest nieunikniona, a demony dzieciństwa dyktują teraźniejszość, relacje są transakcyjne, a społeczeństwo widzi dane, a nie ludzi. Ostatecznie według artysty przyszłość jest ponura, a zmagania nie mają końca.











Komentarze (0)