
Tekst piosenki
[Intro: Bardal]
Yeah
[Zwrotka 1: Bardal]
Minęły 3 lata, a ja znowu Berlin – tym razem bez wujka, bez kurew (Bez kurew)
Co–, co się zmieniło? Pytają, czy im coś ogarnę, rzadziej jak się czuję
Ciągle się przykładam, jak im poziom spada, to dzwonią, wchodzę na ratunek
„Zrób tak, żeby miało to ręce i nogi” – mnie prosi co drugi kadłubek
Py–py–py–pytają: „Bardi, kiedy coming out?”, mówię: „pas”
Póki co spójrz prawdzie w oczy
Bardzo długo rany leczy czas, widzę to, widzę was
Widzę ból, że już macie dosyć
Niejeden ma hajs i patrzy na świat przez przeszklony dach i zaszklone oczy
A teraz powiedzcie mi prawdę, czy to boli jak dupą zbijacie kokosy?
Ja trzy lata temu to bym nie pomyślał, że będzie tak dobrze, a nadal się martwię
A jak się zaczynasz opłacać, to nawet lojalność oddadzą Ci w barter
I choć kamień z serca, to ciągle się boję, że na nerki spadnie
I znowu coś z bólem wyleję na kartkę
[Refren: Oskar83, Oskar83 & Bardal]
Jak nie z drzwiami, no to okno
Jak połówka, no to litr
Jakbym wtedy poszedł solo
To bym dzisiaj nie miał blizn
Udawałeś wtedy kogoś
Żeby poczuć się jak nikt
Jakbym wtedy nie był sobą
To dzisiaj byłoby mi wstyd
[Zwrotka 2: Oskar83]
Tego życia już nie ma i nie jestem dumny
A było jak noc z kurwą bez gumy
Pościel jeszcze ciepła, a ja bez pokuty
W powietrzu się unoszą perfumy
Obiecałem sobie złote góry
Wzorem byli ci, co mieli dobre fury
Ten czy tamten skurwiel, powiedz który?
Najpierw wóda, potem szczury
Pozdrawiam Bródno i moje bankructwo
Trawę bardziej zieloną, niż szmaragd
Jej oczy niebieskie, przyjedź taksówką
Ja czekam z Jack’iem, potem wypierdalaj
Bez szacunku do życia, przyjmując placebo
Tego chcesz znów, wariat
Samobójstwo czy morderstwo?
Pościg za śmiercią, Jezus Maria
Uczucia przykrywał farmazon jak fornir
Mieliśmy zamknięte oczy, otworzyły się, gdy zjedliśmy kartonik
I byliśmy pokorni po tamtej nocy
Lekkomyślność? Można powiedzieć, że raczej głupota
Dziś bolą mnie stawy na zmianę pogody
Głodny? Po Maku mi skacze glukoza
[Refren: Oskar83, Oskar83 & Bardal]
Jak nie z drzwiami, no to okno
Jak połówka, no to litr
Jakbym wtedy poszedł solo
To bym dzisiaj nie miał blizn
Udawałeś wtedy kogoś
Żeby poczuć się jak nikt
Jakbym wtedy nie był sobą
To dzisiaj byłoby mi wstyd
[Zwrotka 3: Okoń]
0-3-0, kierunek na Berlin
Musiałem przylecieć, nie mogłem uwierzyć
Że Twoja zaliczka z wytwórni podobno gdzieś tutaj na ulicy leży
Dalej robię wszystko od nowa, z Berlina do studia, ze studia na koncert
Na początku drogi wziąłem to na bary, więc muszę to teraz wycisnąć jak Wojfer
Nigdy mnie nie spotkasz na ściance
Sami sobie tu robimy reklamę
Stoję na czerwonym, to jak stoję w korku
A nie na czerwonym dywanie
Obrastały w pióra, wyjebało ego
Ale potem nie masz co się tu dziwić
Bo dopiero, jakbyś zagrał w Monachium
To może w końcu byłbyś Kimmich
Podjeżdża G-Klasa, chciałeś być jak oni, ale nie dla Ciebie te sfery
Rzucają materiał z ręki do saszety, a Ty jedynie pod kebabem do nery
I nawet kiedy upadnę, to brat mnie nie zostawi w bagnie, tylko poda linę
A jeśli ktoś stoi za Tobą murem, to tylko kurwy w Berlinie
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
„BERLIN2026” to wydany 26 marca 2026 roku wspólny singiel producenta francisa oraz rapera Oskara83 i duetu rów babicze (Okoń PZW i Bardal). Piosenka stanowi zapowiedź albumu debiutanckiego albumu studyjnego polskiego producenta francisa. Tytuł i dokładna data premiery wydawnictwa nie są jeszcze znane. Projekt ukaże się za pośrednictwem wytwórni Def Jam Recordings Poland.
Utwór „BERLIN2026” to refleksja na temat czasu, tożsamości i ukrytych kosztów rozwoju w rapie. Osadzony na tle Berlina – miasta symbolizującego zarówno hedonizm, jak i odrodzenie – utwór bada, jak sukces, a raczej dążenie do niego, zmienia relacje, zdrowie psychiczne i poczucie własnej wartości. Artyści oferują odrębne, ale uzupełniające się perspektywy, zjednoczone refrenem, który opłakuje niepodjęte drogi, jednocześnie podkreślając wagę pozostawania wiernym swoim korzeniom.
„BERLIN2026” dowodzi, że blizny nabyte poprzez pozostawanie wiernym sobie – i poruszanie się po zdradliwym terenie między życiem ulicznym, ambicjami artystycznymi a presją branży – nie są oznaką wstydu, lecz integralności. Refren sugeruje, że udawanie kogoś innego doprowadziłoby do jeszcze bardziej haniebnej egzystencji.
Trzy zwrotki oferują wariacje na ten temat: Bardal zmaga się z lękiem, który nie ustaje pomimo sukcesu, Oskar83 mierzy się z fizycznymi i moralnymi zniszczeniami młodości, natomiast Okoń stawia na autentyczność oddolną, wypierając fasadę przemysłu. Razem budują narrację, w której Berlin służy zarówno jako metafora pokusy, jak i samopoznania. „BERLIN2026” nie romantyzuje ani zmagań, ani triumfu, a zamiast tego przedstawia rachunek tego, co się zyskuje, a co na zawsze traci po drodze na szczyt.















Komentarze (0)