
Tekst piosenki
No a teraz porozmawiajmy o pieniądzach. Zauważyliście? Wszyscy teraz rozmawiają o pieniądzach…
[Zwrotka 1]
Idę ulicami, gapiąc się na panny hoże
Czarne płaszcze, czarne rury no i czarne Roshe
Rozbity iPhone 6, choć zarabia marne grosze
Nie pytam skąd ma hajsy, jeśli chce tańczyć to bardzo proszę
Widzę jednak, że niechętna, dobry Panie Boże
Może tamta będzie chciała, jeśli ta nie może?
Plączę mi się język, same dziwne zdania tworzę
Będzie dwója z plusem, może trója minus, panie psorze?
Białe gówno ptaka ozdobiło czarne Porsche
Wewnętrzna kieszeń płaszcza zawsze w niej browary noszę
Jak początek miesiąca to Grolsche, koniec miesiąca to Łomże
Mama pyta czy chcę jakiś przelew. Mówię: ‘bardzo proszę’
[Refren]
Sześć zer, chciałbym kiedyś zrobić sześć zer
Barman pyta mnie czy polać jeszcze. Bardzo proszę
Ktoś mnie pyta z kim tu jestem
Ktoś inny mnie pyta czy chcę w pysk. Mówię: ‘bardzo proszę’
Wyrastają guzy, niby Karkonosze
Jestem ateistą, ale niech mi dobry Pan pomoże
Zobaczyłem wszystko, chyba wrócę i się spać położę
Barman pyta czy chcę jeszcze. Bardzo proszę
Wyrastają guzy, niby Karkonosze
Jestem ateistą, ale niech mi dobry Pan pomoże…
[Zwrotka 2]
W tym pokoleniu, na umowie-zleceniu
Nie gada się o przyszłości i ZUSie, ubezpieczeniu
Ci ludzie nie chcą gadać o wpłatach na lokatach premium
I polityce tych pozycji raczej nie mamy w menu
(Ale, ale) idę na balet i żyję wspaniale
Sobie zapalę i wypiję, żeby zalać te żale
Rano zamówię Domino’s, choć miałem dietę mieć inną
Niż dietę piwną. Od lutego zacznę ćwiczyć na stałe
Na Facebooku same sześciopaki
Koledzy przechwalają się jak jakieś przedszkolaki
Same zdjęcia z siłki, jak pulsują typom wszelkie żyłki
Jutro da zdjęcie z teatru, tak dla niepoznaki
Ludzie raczej słabi są, ja to słabo znoszę
Czarne dziury się podają za polarne zorze
Kto Fifiemu poda rękę kiedy zaniemoże?
Barman pyta czy polać kolejkę. Mówię: “Bardzo proszę.”
[Refren]
Sześć zer, chciałbym kiedyś zrobić sześć zer
Barman pyta mnie czy polać jeszcze. Bardzo proszę
Ktoś mnie pyta z kim tu jestem
Ktoś inny mnie pyta czy chcę w pysk. Mówię: ‘bardzo proszę’
Wyrastają guzy, niby Karkonosze
Jestem ateistą, ale niech mi dobry Pan pomoże
Zobaczyłem wszystko, chyba wrócę i się spać położę
Barman pyta czy chcę jeszcze. Bardzo proszę
Wyrastają guzy, niby Karkonosze
Jestem ateistą, ale niech mi dobry Pan pomoże…
[Zwrotka 3]
Wiosenny piątek. Jadę nocą na tym Veturilo
Nie powinienem, bo wypiłem to czerwone wino
Chciałbym powiedzieć teraz, że uciekam przed policją
Ale zapamiętaj: życie to nie Ale Kino
Smak naszego życia to wygazowane piwo
Nasze romanse ustępują wszystkim harlekinom
Zamiast czarnej limuzyny zbity pysk, duże czarne limo
Nie szukaj Scarlett, jak nie jesteś Rudolph Valentino
To jest Polska, tutaj stale zimno
Ten kabriolet chowaj, ziomki momentalnie gwizdną
Każdy tutaj gwiżdże do re mi fa so la si do
To melodyjny kraj. Muzykantów takich tutaj milion
Mam dwadzieścia parę lat, moje plany giną
Kręcę się po mieście z wiecznie zblazowaną miną
Mózg jak karabin, mógłbym zabić kogoś, zgładzić myślą
Ciągle w pogoni za tą straszną liczbą
Czyli sześć zer
Chciałbym kiedyś zrobić sześć zer
Sześć zer
Chciałbym kiedyś zrobić sześć zer
[Refren]
Sześć zer, chciałbym kiedyś zrobić sześć zer
Barman pyta mnie czy polać jeszcze. Bardzo proszę
Ktoś mnie pyta z kim tu jestem
Ktoś inny mnie pyta czy chcę w pysk. Mówię: ‘bardzo proszę’
Wyrastają guzy, niby Karkonosze
Jestem ateistą, ale niech mi dobry Pan pomoże
Zobaczyłem wszystko, chyba wrócę i się spać położę
Barman pyta czy chcę jeszcze. Bardzo proszę
Wyrastają guzy, niby Karkonosze
Jestem ateistą, ale niech mi dobry Pan pomoże…
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Taco Hemingway proponuje słuchaczowi rozmowę na temat stosunku młodych Polaków do pieniędzy. Najpierw maluje smutny obraz przeciętnych dwudziestokilkuletnich Warszawiaków, którzy za wszelką cenę pragną by odbierano ich za bogatszych i bardziej wartościowych, niż faktycznie są. Wskazuje na wszechobecne modne ubrania i drogie gadżety, na które większości osób tak naprawdę nie stać, a mimo to są w ich posiadaniu.
Ubolewa nad próżnością i brakiem rozsądku współczesnych młodych ludzi. Uważa, że ustanawiają sobie w życiu niewłaściwe priorytety. Zamiast zastanowić się nad swoją przyszłością, skupiają się na błyszczeniu, często sztucznym światłem, w teraźniejszości. Wie, że niełatwym dzisiaj zadaniem jest poderwanie „hożej panny”, jeżeli dysponuje się skromnymi środkami finansowymi – bo tylko na pieniądzach zależy kobietom poznawanym w klubach. Irytują go ludzie pozujący na kogoś lepszego, jak „czarne dziury” udające „polarne zorze”. Nie wierzy w ich szczerość – wie, że zależy im tylko na wartościach materialnych. Boi się, że w razie potrzeby nie mógłby liczyć na ich pomoc.
Ludzkość jest płytka i egoistyczna. Człowiek zastanawia się jedynie nad własnym materialnym bytem – nie daje się z nim pomówić na tematy inne niż dotyczące powierzchowności. Nie jest wytrwały, nie stawia sobie celów, do których zamierzałby dążyć. Jedyne co potrafi to kreowanie swojego wizerunku na portalach społecznościowych – ma być to formą łechtania własnego ego. Taco gardzi takimi osobami, twierdzi, że „ludzie raczej słabi są, a on to słabo znosi”.
W refrenie artysta powtarza, że marzy mu się dorobienie się miliona. Tak naprawdę wydaje się jednak, że życzy tego raczej próżnej współczesnej młodzieży, o której rapuje – chciałby, żeby nie musiała już udawać kogoś kim nie jest. Niechaj więc zarabia krocie i błyszczy, bo niczego bardziej wartościowego sobą nie reprezentuje i reprezentować nie będzie.











Komentarze (0)