
Tekst piosenki
[Zwrotka 1]
Mówią o mnie w mieście: „Co z niego za typ?”
Wciąż chodzi pijany, pewno nie wie co to wstyd
Brudny, niedomytek, w stajni ciągle śpi
Czego szuka w naszym mieście?
„Idź do diabła!” – mówią ludzie pełni cnót
[Zwrotka 2]
Chciałem kiedyś zmądrzeć, po ich stronie być
Spać w czystej pościeli, świeże mleko pić
Naprawdę chciałem zmądrzeć i po ich stronie być
Pomyślałem więc o żonie, aby stać się jednym z nich
Stać się jednym z nich, stać się jednym z nich…
[Zwrotka 3]
Już miałem na oku hacjendę, wspaniałą – mówię wam
Lecz nie chciała tam zamieszkać żadna z pięknych dam
Wszystkie śmiały się wołając, wołając za mną wciąż:
„Bardzo ładny Frak masz Billy, ale kiepski byłby z Ciebie mąż”
Kiepski byłby mąż…
[Zwrotka 4]
Whisky moja żono, jednak Tyś najlepszą z dam
Już mnie nie opuścisz, nie, nie będę sam
Mówią: „Whisky to nie wszystko, można bez niej żyć”
Lecz nie wiedzą o tym, że najgorzej w życiu
To samotnym być, to samotnym być
[Outro]
Lecz nie wiedzą o tym
Że najgorzej w życiu to samotnym być
Nie…
Nie chcę już samotnym być, nie, nie!
Nie chcę już samotnym być, nie!
Nie chcę już, nie chcę już samotnym być, nie!
Nie chcę już, nie chcę już samotnym być, nie!
Nie!
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Podmiot liryczny piosenki to mężczyzna imieniem Billy – cuchnący, niedomyty włóczęga, obdartus i alkoholik. Pozbawiony pracy i domu, z pewnością nie stanowi wzoru cnót społecznych, przez co spotyka się z ostracyzmem ze strony tych „lepszych” mieszkańców miasta. Chociaż oni sami też z pewnością mają niejedno za uszami („mówią ludzie pełni cnót” stanowi piętnującą dwulicowość ironię), mogą dowartościować się, widząc „gorszego” od siebie Billy’ego.
Mężczyzna przyznaje jednak, że ci, którzy witają go słowami „idź do diabła”, mają mimo wszystko trochę racji. Bez wątpienia przydałaby mu się czysta pościel, świeże mleko i przyzwoita „hacjenda”. Do stabilizacji potrzebuje jednak kobiety i chociaż wiele z nich przewija się przez jego życie, to żadna nie chce związać się z nim na stałe. Dręczony samotnością, Billy topi smutki w szklance tytułowej whisky.
Nietrudno domyślić się, że tekst – stanowiący w Polsce swego rodzaju hymn outsidera – posiada warstwę autobiograficzną. Włóczęga Billy to niejako alter ego Ryszarda Riedla, któremu również daleko było do stabilizacji, a jego beztroski tryb życia mógł odrzucać niektórych spośród „lepszych”, bardziej „wartościowych” przedstawicieli społeczeństwa.












Komentarze (0)