Tekst piosenki
[Zwrotka 1: kidzlori]
Zobacz dzieciaki to robią to jest całkiem nowy temat
Każdy dzień to wojna, nie boje się zagrożenia
Dzwoni do mnie demon, demon jebać nie odbieram
Ona wygląda jak duch gdy nie poznała rapera
4MATIC Benz kiedy jadę po wertepach
Czyli głowy wszystkich ludzi którzy chcieli mnie wyjebać
Czuje się jak piekarz robię chleb, dużo chleba
Jeśli nie masz dziesięć koła nie zapraszaj mnie na seta
To nie prawdziwa kobieta – suka po klubach biega
Chain 71 wisi na mnie jak odświeżacz
Muszę mieć te zera, nigdy więcej bieda
Zamknięty dla wszystkich przed nikim się nie otwieram
[Zwrotka 2: Aleshen]
Jestem ponad ziemią nie kończę patrzyć pod nogi
Wokół kłody od życia pierdolony mobbing
Znów najgorsze pomysły wpadają do głowy
Rzuciłeś im trzy ale nie jesteś jak kobe
Bo, budzisz się spocony od pierdolonych fobii
Wyjeba na kolegach to twój najmocniejszy konig
Czemu z syfem biegasz, się nie nauczyłeś chodzić?
Mi wpada cash muszę gdzieś go roztrwonić
Spadam 7 razy no to kurwa wstaje 8
Bratu trzeba pomóc to V8 spala ropę
Jak linka od sprzęgła jebnie to polecę samolotem
Twój mini stack nie można go nazwać sosem
[Cuty: DJ HWR]
[Zwrotka 3: Javier]
Yeah, 71, ta
Jak zaczynałem z muzyką nie chodziło o pieniądze
Trzepałem pierwsze numery ledwo wiąząc koniec z końcem (okej)
Nagrałem hita tylko to mi cieszy mordę
Opuszczamy pomieszczenie, hajs wypełnił całą torbę
Wiem że dla wielu kurew stało się to niewygodne
Nie oddam nawet złotówki z tego co łapie za mordę
Dzieciaki to dalej robią leci to na całą Polskę
Ci co próbują dogonić nas po drodze łapią kolkę
[Zwrotka 4: Bonus RPK]
Brudne czasy, tak że jadę po wertepach
Kręcę życiem tak aby nie dopadł mnie letarg
Pamiętam jak wkurwiony dzieciak, chodził i kradł po sklepach
A teraz? imperium Ciemna Strefa, to fakt
Ale z domieszką szaleństwa bo później na materkach do ręki skuta ręka
To fakt, jednak wiesz brat Bonus nie pęka
Słychać RPK rap w drodze Q siódemka
Na blokach mus ulicy dalej gra choć niechciany
Chuj w to wjebany co pierdolicie banany
Kiedy ja latałem z batem ty pływałeś w brzuchu mamy
Mój styl jest wam znany wychowały mnie Bielany
Mój skład bombi ściany, twój skład jest obsrany
Śmigam po wertepach od [?] do Montany
Takie życie każdy etap jego wywoływał zmiany
To naturalny proces a progres mile widziany, zawsze
[Outro]
To lot na całe życie nie lot sezonowy
Po tych wersach i stylach jest siła
Zobacz dzieciaki to robią to jest całkiem nowy temat
Teraz imperium Ciemna Strefa to fakt
Robię rap a nie chłap
Śmigam po wertepach od [?] do Montany
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Utwór „Wertepy” to kwintesencja ulicznego rapu – surowy, szczery do bólu manifest niezłomności, ambicji i lojalności. Sam tytuł odnosi się do wyboistego, nierównego terenu, co stanowi główną metaforę całego singla: życie nie jest gładką drogą, lecz zdradliwą wędrówką pełną przeszkód, wrogów i pokus. Każdy z artystów wnosi własną, unikalną zwrotkę rozwijającą ten motyw, tworząc wielowymiarowy obraz walki o sukces, zaczynanej od przysłowiowego zera.
Głównym przesłaniem utworu jest triumf nad przeciwnościami losu, okupiony ciężką pracą. Artyści kreują się na wojowników, którzy pokonali tytułowe „wertepy” nie tylko po to, by przetrwać, ale by zbudować własne imperium. Ich sukces mierzy się nie tylko pieniędzmi, lecz także umiejętnością radzenia sobie z presją, wiernością własnym korzeniom oraz zdolnością do uciszenia tych, którzy w nich wątpili lub ich zdradzili.











Komentarze (0)