Tekst dodał/a:
Autor tekstu
Tłumaczenie:
Autor tłumaczenia
Interpretacja:
Autor interpretacji Autor interpretacji

Tekst piosenki

[Zwrotka 1: Fisz]
Dorastałem z włączoną telewizją, takie było dzieciństwo
Podwórko i telewizor, telewizja była naszą dopaminą
Telewizja, landrynki i popcorn, nie chcieliśmy dorosnąć
Tworzyliśmy podziemny krąg jak Brad Pitt i Edward Norton
Ojcowie nas kochali, ale nie zawsze potrafili nam to okazać
A my graliśmy swoje role udając, że nie potrafimy płakać
Filmy ratowały nam życie, a od ekranów zaczynaliśmy iskrzeć
Puszczaliśmy krzywdy w niepamięć, królestwo pierwszych sitcomów i bajek
Kryminalny czwartek, teatralny poniedziałek, program „Kocham kino”
Płaciliśmy abonament, ale nie płaciliśmy za miłość
Kochaliśmy się w Winonie Ryder, w Mili Jovovich, Umie Thurman i Liv Tyler
Kochaliśmy miłością bezgraniczną, dwa zero zero jeden rok
Telewizja na żywo, a my czujemy, że coś się kończy, coś się zmieniło
Na ekranach oglądamy zamach na dwie wieże World Trade Center Komentarze wydawały nam się zbędne
Ale prezenter oznajmił, że to koniec świata, który znamy
Śniły nam się wybuchy, śniły nam się strzały
Nikt nie miał słów wyjaśnienia, bezbronność
Szukaliśmy ukojenia, znaleźliśmy samotność
W kinach Shrek i Amelia, a my golimy głowy na jeża
Jeździmy do Hybryd remontu i na Plac Zbawiciela
Do kina Muranów na filmy Gutka
Tam siedzimy jak zahipnotyzowani, a na podwórkach wrony i puste trzepaki
Mniej urodzeń, więcej zgonów
Zaczynamy przerzucać nasze życia na ekrany telefonów
Witamy nowy świat, świat paranoidalny
Gdzie każdy ma swoją prawdę, swoje fakty

[Refren: Fisz]
Wisimy jak kukiełki
Na skraju tej groteski
Zanim się nie rozsypiemy
Samotni jak okręty
Ćwiczymy piruety, półobroty i manewry
Na przezroczystych linach wśród niewidzialnej sieci
Ćwiczymy piruety (Każdy ma swoje prawdy, swoje fakty)
Ćwiczymy piruety (Każdy ma swoje prawdy, swoje fakty)
Algorytmy bujają nas, robią w ciula nas

[Zwrotka 2: Szczyl]
Gdy byłem za mały, żeby walczyć, oglądałem filmy akcji
Ostatnie dobranocki, hit na sobotę, materac na podłodze
Mama, siostra i ja, pierwszym telefonem klikałem, niech nagrywa
I rzucałem ile sił mam, potem oglądałem film jak leci pół boiska
I ozbija się w trawnikach, duże bluzy po kuzynach i podrapane buty
Jeszcze wtedy, gdy świat nie był tak zepsuty
Chciałem być dorosły, bawiłem się teczką taty
Niebieskie migdały, wywiadówki i uwagi
Byłem zbyt uważny, przynajmniej tak to dziś czytam
Nie bawiłem w dom się, bo nie bawił mnie — Nie pytaj
Poznałem internet, co był ciekawszy od życia
Nie miałem przyjaciół innych niż zza ekranika
Później za często płakałem, odbierali sobie życia
Jeśli tamten świat ich zabił, to ten zrobiłby to kilka albo set razy bardziej
Naprawdę kocham was strasznie, dalej oddycham, ale coś ciąży na mnie
Rozmowy z duchami przy porannej kawie, teraz ludzie śledzą ludzi
Ktoś wie, co mnie bawi, a co nudzi
Czyta mnie jak książkę, kiedy tylko przejrzę skrzynkę
Dostanę promocję na wybrane perfumy, tani lot lub nową modę
Każdy ma dziś swoją ulubioną wodę
Najnowsze technologie lepsze od poprzednich
Czystsze powietrze i leki na nerwy, a ja chcę się denerwować
Nie chcę uspokajać tego, z czym nie umiem się pieprzyć
Jak się wszystko pieprzy albo niech się wszystko pieprzy
Nawet jeśli to ma być ten koniec, to będę pewny
Że nie odwróciłem wzroku, patrzyłem w oczy bestii
[Refren: Fisz]
Wisimy jak kukiełki
Na skraju tej groteski
Zanim się nie rozsypiemy
Samotni jak okręty
Ćwiczymy piruety, półobroty i manewry
Na przezroczystych linach wśród niewidzialnej sieci
Ćwiczymy piruety (Każdy ma swoje prawdy, swoje fakty)
Ćwiczymy piruety (Każdy ma swoje prawdy, swoje fakty)
Algorytmy bujają nas, robią w ciula nas

Komentarze (0)