Tekst piosenki
[Zwrotka 1: Kaz Bałagane]
Nie dam ci follow bo ja jestem lider (co ty), a nie follower
Nic się nie zmienia od All Day Everyday (taki chuj), dalej korony nie zdjąłem
Ozempikowe królowe chcą pić (mhm ,mhm), ale z jedzeniem gorzej
Szpaku od BOR-u to to jest mój świr (to jest mój świr), a nie rapowy ziomek (oo)
Nudzi mnie rap trochę (yeah), ale będą dialogi jak film zrobię
Powiedziałem grubej: „ja zajęty, kotek” (mordo)
Piję z randomami pod sklepem Groszek (tak jest)
Mój człowiek ma sprawy, pyta, czy Karynę z wczoraj kojarzysz
Miała ten Gorilla Grill, teraz zalana jest jak Głuchołazy
Już motam receptę (yeah), lеpsze to życie raperskiе, niż to dilerskie
Mordo, to życie najlepsze, za żadną byłą nie tęsknię
Fake it till you make it – ja się nie zgadzam z tym
Całą noc opowiadam swoje życie, to był film
[Przejście: Kaz Bałagane]
(To był film, to był film, to był film, to był film, to był film, to był film, to był film)
[Refren: Szpaku]
Gdy zatłoczony klub, bracie, można się pogubić
Za dużo blond, za dużo black, za dużo rudych
A ty chcesz je wszystkie, tak jak Mojo Jojo
Bo już nie liczy się kolor, a co dzisiaj robią
[Zwrotka 2: Szpaku]
Ej, zero problemów, no chyba, że takie, że zmieniłem Merola w Betę (skrrt, skrrt, skrrt)
Bo lokalny salon był chyba najgorszy na świecie
Zamulam z koleżką na DC i kminię, co dzisiaj odjebać
Zakładam czapę i ruszam na miasto, czuję się jak Ash Ketchum
Przed nami cała noc, wszyscy tu będą
Ten blok chce, czy nie, to bawi się ze mną
Ja naprawdę jebię zło, naprawdę jebię zło, bo wiesz co
Diabeł śpi ze mną
[Refren: Szpaku]
Gdy zatłoczony klub, bracie, można się pogubić
Za dużo blond, za dużo black, za dużo rudych
A ty chcesz je wszystkie, tak jak Mojo Jojo
Bo już nie liczy się kolor, a co dzisiaj robią
Gdy zatłoczony klub, bracie, można się pogubić
Za dużo blond, za dużo black, za dużo rudych
A ty chcesz je wszystkie, tak jak Mojo Jojo
Bo już nie liczy się kolor, a co dzisiaj robią
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Piosenka „Cała noc” to dwuczęściowe studium nocnego niepokoju – utwór, w którym Kaz Bałagane i Szpaku dzielą tę samą noc, lecz przeżywają ją w zupełnie odmiennych rejestrach. Zwrotka Kaza to głos znużonego władcy, który przygląda się swojemu królestwu z dystansem i sardycznym rozbawieniem, zwrotka Szpaku to głos niespokojnego, młodszego ducha, dla którego noc wciąż pozostaje obietnicą i placem zabaw. Razem kreślą krajobraz, w którym hedonizm nie jest ucieczką, lecz stanem domyślnym – jedyną możliwą odpowiedzią na świat, który niewiele więcej ma do zaoferowania.
„Cała noc” nie jest imprezowym hymnem, to utwór o tym, co dzieje się, gdy impreza staje się jedynym dostępnym sposobem organizacji czasu. Kaz stoi na skraju parkietu, komentując jego absurdy z nudą człowieka, który zdążył już wcielić się w każdą rolę, jakiej wymaga od niego noc. Szpaku wciąż znajduje się w samym jej środku – w ruchu, w pragnieniu, śmiejąc się z własnych pragnień. Obie zwrotki nie składają się w jedno przesłanie, trwają obok siebie, stanowiąc dwa różne tempa tego samego nocnego stanu.
Obietnica zawarta w tytule – „cała noc” – jest jednocześnie zaproszeniem i wyrokiem. Dla Kaza to czas, który trzeba przetrwać i przekuć w opowieść, a dla Szpaku to przestrzeń, którą należy wypełnić ruchem. Żaden z nich nie odnajduje spokoju. Szczerość tego utworu polega na tym, że nie próbuje on udawać, iż jest inaczej: noc jest długa, korona ciąży, w łóżku czai się diabeł, a muzyka gra dalej, bo po prostu nie ma dokąd pójść.









