Tekst piosenki
Kruszę serce na tacy, tak bym wiele ci dał
Ty masz baby mnie w nosie
Chcesz, bym dla ciebie kradł
Kupuję drogie zabawki, robią po, po, po
Nikt cię więcej nie skrzywdzi
Zabiorę cię stąd
Nie jestem jakąś pałą, żeby coś ci tam dorzucać
Baby, te majteczki za dwie stówy będą fruwać
She’s making lot of money
Dobrze wie, co znaczy trap
Skręcam na niej blanty, dupę kształtną ma jak pickup
Dalej trzynasta dwanaście, jadę z tym kurewstwem
Ale zostawcie pieski, bo to za nie oddam serce
Kawasaki bez, duże logo mi zarzuca
Ciągle kręcą mi się koła, ona już przede mną kuca
Była rura, rura, rura
Wszystko zrobią tu za szczura
Kręci się rura, rura, rura
Podjechała czarna fura
Kruszę serce na tacy, tak bym wiele ci dał
Ty masz baby mnie w nosie
Chcesz, bym dla ciebie kradł
Kupuję drogie zabawki, robią po, po, po
Nikt cię więcej nie skrzywdzi
Zabiorę cię stąd
Kruszę serce na tacy, tak bym wiele ci dał
Ty masz, baby, mnie w nosie
Chcesz, bym dla ciebie kradł
Kupuję drogie zabawki, robią po, po, po
Nikt cię więcej nie skrzywdzi
Zabiorę cię stąd
Zabiorę cię stąd
Zabiorę cię stąd
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
W oficjalnym oświadczeniu czytamy: „’Nie spać. Zwiedzać. Zapier…’ – to dobrze znane hasło klucz który otwiera dobre imprezy. Taką właśnie nazwę nosi nadchodząca EP od Majora. 7 imprezowych numerów przyprawionych sznytem Szczecińskiego paprykarza. Po hitach jak Tajlandia, Wróżka, artysta nie zwalnia tempa i prezentuje nam pierwszy singiel z nadchodzącego projektu. 'Serce na tacy’ otwiera EP i i wielkim stylu wjeżdża na playlisty!!”.
„Serce na tacy” to utwór zbudowany na celowym i wyrazistym kontraście. Na powierzchni jawi się jako surowy, przesiąknięty estetyką trapu „uliczny hymn”, pełen materialistycznej pewności siebie i dosadnych obrazów. W istocie jest to jednak zaskakująco szczere wyznanie, odsłaniające bezbronność autora w obliczu toksycznej, opartej na wymianie relacji. Major SPZ, weteran szczecińskiej sceny, nie wykorzystuje tego nagrania, by chełpić się własną niepokonanością – przeciwnie, dotyka czułego, bolesnego punktu: desperackiej, autodestrukcyjnej potrzeby ofiarowania szczerego oddania komuś, dla kogo on sam stanowi jedynie środek do osiągnięcia celu.
Omawiany singiel utrzymany jest w stylistyce trapu, opowiada o niemożności zaistnienia czułości w realiach życia typowego dla tego nurtu. Narrator wykorzystuje agresywne, materialistyczne atrybuty gatunku, by wznieść mur – a następnie, w refrenie, burzy go wyznaniem pełnym desperackiego, nieodwzajemnionego oddania. W efekcie otrzymujemy kompozycję jednocześnie twardą i przejmującą: portret mężczyzny, który ma świadomość, że jest wykorzystywany, a mimo to nie potrafi przestać się poświęcać – wciąż żywiąc nadzieję, że tym razem ta „transakcja” przebiegnie inaczej.









