Tekst piosenki
[Intro: houston, OKI]
Wiesz jak jest mate, chodź, kurwa, robię check u nas jest (Say it)
Chodź na getto, mhm, chodź na getto, na getto, na getto (Ah)
Po co robisz to skarbie, skoro cały ten klub jest dla mnie
Mówi, że żeby znać prawdę, nie liczę tego już ile jest na mnie
Na mnie, na mnie, cały klub czeka aż spadnę
Spadnę, spadnę, a cały klub przyszedł tu dla mnie
Ay (Let’s go), let’s go
Ay (Tyle lat, tyle lat)
HA
[Zwrotka 1: OKI]
Tyle lat dawałem fory (Hej), dekadę robię na status ikony (Arr)
Mamy tu melon w gotówie na stole, latam bez ochrony, ej (Melo)
Co się gapisz? Klepię to z rapu, nie jestem w tym anonimowy (Nah)
Autobahn, lewy pas, to młody Sonic
Brat cug-cug-cug goni, nie dogoni, nie dogoni (No)
Horses don’t stop-stop, they keep goin’ (Hoe)
Horses don’t stop-stop, they keep goin’
Chyba jedyna możliwość, żebyś mnie dogonił w tym, co robię, to mój crash, bro (Crash)
Thanks God, I’m alive, sukinsynu, nie wiesz, ile minut masz, yo (Nie masz)
Jeśli potrzebujesz pięciu, to poniż dziewczynę i zobacz, jak klaszczą
Brawo, brawo, mhm, brawo, mhm, brawo
[Refren: OKI]
Kochali mnie, nim się jeżył włos (Ah)
Pokochali mnie, jak zdzierałem głos (Głos)
Znienawidzili mnie, kiedy się darłem, że przyszedł sos (Sos)
Znienawidzili nas, kiedy emocje wrzuciliśmy w koszt (Koszt)
Wiesz, jak jest, mama (Mama)
Wiesz o wszystkim, co może się stać (Skrrrt, stać)
Wiesz, że jedyne, co słyszę ja (Skrrrt-skrrrt)
To brawa lub lalalala-a-a-a-a-a-a-a
[Zwrotka 2: OKI]
Kiedyś się minąłem z śmiercią, jestem trochę lo—
O-o-o-od kiedy się minąłem z śmiercią, jestem trochę loco (Jestem)
W warzywniaku z bułką, jak „Fashion Killah” na SoHo (Fashion Killah)
Na zawsze młody Polak, to swag jest (Swag), idioto, yo (Swag)
Na zawsze małolat, jakbym wcinał adrenochrom (Wcinał właśnie)
Patrzę — Wilku WDZ, jak przejeżdżam przez Mokot (Jak przejeżdżam przez Mokot)
Spory kokon, mam w sztabie spory kokon (Money)
A Ty podobno „Mista Lova Lova” pachniesz flotą, ale
Odsłonięta jest połowa rowa, tak jak Okoń (Tak jak Okoń)
Pierwszy movement (Hej), w kolejkach stoją jak po złoto (Stoją jak po złoto)
Pojebana lota, kto, kurwa, dał mi mikrofon? (Kto dał mi mikrofon?)
Od kiedy się minąłem z śmiercią, jestem trochę loco (Jestem trochę loco)
[Refren: OKI]
Kochali mnie, nim się jeżył włos (Ah)
Pokochali mnie, jak zdzierałem głos (Głos)
Znienawidzili mnie, kiedy się darłem, że przyszedł sos (Sos)
Znienawidzili nas, kiedy emocje wrzuciliśmy w koszt (Koszt)
Wiesz, jak jest, mama (Mama)
Wiesz o wszystkim, co może się stać (Skrrrt, stać)
Wiesz, że jedyne, co słyszę ja (Skrrrt-skrrrt)
To brawa lub lalalala-a-a-a-a-a-a-a
Wiesz, jak jest, mama (Mama)
Wiesz o wszystkim, co może się stać (Skrrrt, stać)
Wiesz, że jedyne, co słyszę ja (Skrrrt-skrrrt)
To brawa lub lalalala-a-a-a-a-a-a-a
[Outro: OKI]
Kiedyś się minąłem z śmiercią — jestem trochę loco
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Utwór „bravo!” to triumfalny obchód, który jednocześnie stanowi refleksję nad samotnością w świetle reflektorów. Choć w warstwie tekstowej artysta chwali się swoimi osiągnięciami, w istocie utwór dotyka paradoksu sukcesu: ten sam tłum, który dziś bije brawo, może w każdej chwili zwrócić się przeciwko twórcy – na szczycie słychać bowiem albo owacje, albo pusty, nic nieznaczący szum. Utwór pojawił się w momencie, gdy OKI ma już ugruntowaną pozycję jednej z kluczowych postaci polskiego rapu, a jednocześnie wciąż mierzy się z osobistymi i publicznymi kosztami, jakie niesie ze sobą ten status.
„bravo!” opowiada o pustce płynącej z zewnętrznego uznania na najwyższym szczeblu. Tytuł nie jest wyrazem świętowania – to cytat z reakcji tłumu, poddany krytycznej analizie. OKI osiągnął status ikony, do którego dążył przez dekadę, lecz dźwięki, które do niego docierają, są spłaszczone: to albo „brawa”, albo lekceważące „lalalala”. Nie ma tu miejsca na niuanse jego doświadczeń – otarcia się o śmierć, utraty przyjaciół czy surrealistycznego poczucia wyobcowania, wynikającego z funkcjonowania w świecie w roli symbolu.
Powtarzane w utworze słowo „loco” nie jest przechwałką, lecz diagnozą. Artysta jest nieco „szalony”, ponieważ alternatywa – pełne odczucie ciężaru własnej izolacji – mogłaby okazać się nie do zniesienia. „bravo!” to swoisty popis siły, ale dokonany z wysokości, na której powietrze jest już bardzo rzadkie, a jedyną rzeczą głośniejszą od owacji jest cisza tych wszystkich, którzy przestali słuchać.










