Tekst dodał/a:
Autor tekstu
Tłumaczenie:
Autor tłumaczenia
Interpretacja:
Autor interpretacji Autor interpretacji

Tekst piosenki

[Intro]
Kiedy posyłam (Pfff) (Ha, A)
Kiedy posyłam wokale na podkłady (Podkłady)
Nie mam żadnych braków
Odkładam pieniądze, duszę to jak pojebany, a ja w miesiąc trzydzieści tysięcy mam

[Zwrotka 1]
Mówię o nich szczerze, znowu kończy się obrazą (Tak jest)
Który rok, do chuja, udowadniam coś gówniarzom? (Coś gówniarzom)
Jesteśmy na bruku – tam, gdzie sympatią nas darzą (Jest, jest)
Jesteśmy na willi – tam, gdzie sympatią nas darzą (Tak jest) (Tak jest)
Nie ma takiej opcji, żebym nawinął farmazon (Nie ma takiej)
Zawsze antysystem, zawsze w kutasie był zarząd
Rodzina ma być zdrowa i to jest sprawą ważną
Moje zdrowie jest nieważne – znowu zrywam, łączę z bazą (Z bazą)
Chciałaś na własność mieć moje serducho
Ale ten chodnik już na zawszе ma moje serducho
Ale muzyka już na zawszе ma moje serducho
Trochę to kumam, ty po prostu chciałaś mieć za dużo
Trochę to kumam, zawsze chciałem mieć za dużo
Samemu dni mi się dłużą
Nie jestem różą z betonu — jestem betonową różą
Truliśmy zdrowie opiekunów, którzy się martwią i trudzą
Sam środek huraganu, ja się nie chowam przed burzą

[Refren]
Nie potrafię zawisnąć
Nie czuję niczego, kiedy jesteś przy mnie blisko (Nie czuję)
Polskie klatki — nie jesteśmy Ameryczką
Jestem za-ko-chany w tych półśrodkach, co mnie niszczą
Nie potrafię zdechnąć, nie potrafią mnie wykluczyć
Nie potrafię zostawić destrukcji no i sztuki (Nie potrafię)
Nie ma labelu w kraju, co mnie nie próbował kupić
Jeśli jest coś, co niszczy, to najpewniej mnie to kusi

[Przejście]
Babcia mówi: „Znajdź żonę, Łukasz, przecież goni czas cię”
Jebane idiotki chcą mnie oczarować fałszem (Trochę tak)
Jebane idiotki idą tam, gdzie wskażę palcem
Dwudzieste piętro – moje serce wypadło na parter

[Zwrotka 2]
Szeregi są rzadkie, przez to szeregi są zwarte
Głowy są tyrane – przez to serducha są martwe
Były takie dni, prawie złamali mnie, jebańce
Patrz, kurwa, zarabiam, tańczę
Latam wysoko – nad miastem (He, e)
Dryfuję gdzieś w porcie
Sztorm za każdym razem, kiedy otwierają mordę
Jestem u niej, cała chata jebie niszą i Tom Fordem
Wychowałem ich – gdzie jest mój puchar? Gdzie mój order?
Pięćset metrów, wiesz, nasz poziom różni się jakoś o tyle
Nie jestem jak raper, no bo, mordo, kocham też otyłe
Chciałeś gonić, ale cię wymęczył ostatni odcinek
Chciałeś tylko siano zrobić, beka, nic nie zarobiłeś
Nad miastem A(haha), A(haha), A(haha), A(haha)

[Refren]
Nie potrafię zawisnąć
Nie czuję niczego, kiedy jesteś przy mnie blisko (Nie czuję)
Polskie klatki — nie jesteśmy Ameryczką
Jestem za-ko-chany w tych półśrodkach, co mnie niszczą
Nie potrafię zdechnąć, nie potrafią mnie wykluczyć
Nie potrafię zostawić destrukcji no i sztuki
Nie ma labelu w kraju, co mnie nie próbował kupić
Jeśli jest coś, co niszczy, to najpewniej mnie to kusi (Najpewniej tak)