
Tekst piosenki
Trankilo.
Najpierw gram, później kilo.
Musisz parę nagrać płyt, żeby mieć takie stilo.
Dubajski sznyt.
Warszawska miłość.
Stawiam na jakość, nie ilość.
Eastern Europe Middle East.
Przesłanie.
Tu słońce świeci i nigdy nie przestanie.
Całuję rączki.
Starszy pan z miłą panią mruga oczkiem.
Potem rzucam się na nią.
Tranquilo.
Znowu cię uwiera kolec.
Na podeszwie mam Louboutin.
Na twojej stole wbijam chuj w opinię, friend i ich pierdolę.
Ty chuj, masz wypisane na czole Christian Dior.
Ktoś wygrywa, ktoś płacze, ty się ruchasz peryskop jak Gianni
Versace.
Jestem stópkarz, a ty stulejarz jak Hubert Dima.
Gdy kurwa kima, wchodzisz w szopu bez klima.
Nieładnie.
Tak nie robią dżentelmeni.
Znajdź kobietę z trzecią nogą.
Ona cię zmieni.
Wciąż pytają jaki silnik i ile koni.
Banda gamoni.
Muza sama się obroni.
Chcesz mi podnieść ciśnienie i walczysz o atencję jak wkurwiony pies.
Ty napięty przed kompem wciąż warczysz.
Chuj ci w dupę i beka Do łez.
Proste.
Chcesz mi podnieść ciśnienie i walczysz o atencję jak wkurwiony pies.
Cały czas ty napięty przed kompem wciąż warczysz.
Chuj ci w dupę i beka Do łez.
Suko! Olej daje bit, Gondek skrecz, Young Mendemat.
Nasze życie pędzi jak poemat.
Liczę duże nominały i taki mam schemat.
I obym Do końca życia miał ten dylemat.
Wrzucam nelly dilema, kieliszek dłoni, otwieram Cristal.
Proponuję Naomi.
Pstrykam nad pięknym kwiatem jak młoda pszczoła.
Wielkie żądło.
Witam tu stara szkoła.
Szarmancki dżentelmen, a jej oczy jak lazur.
Ale ty masz mięsi wąs i czarny pazur.
Chciałbyś dodać gazu, lecz zgazowałeś furę.
Że taki typ komentuje w ogóle.
Zawodnik MDMA.
Nie znam gamonia.
Kopyto w ręku miał może jak czyścił konia.
Świnie dobrą widział u wujka w ubojni, jak zerkał ze stajni,
gdy zajmował się końmi.
Obiema dłońmi, choć nie wchodzę w szczegóły.
Kici, kici Do lwa.
Rap z najwyższej pury.
Kap, kap.
Płyną łzy hejterskich ciot.
Ja wjeżdżam jak rekin, a ty jak młot.
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Tekst tej piosenki to manifest pewności siebie i sukcesu rapera, który przedstawia siebie jako osobę działającą ze spokojem („Trankilo”) i skupieniem na jakości, a nie ilości. Chwali się swoim unikalnym stylem („stilo”, „Dubajski sznyt”), luksusowym życiem (Louboutin, Cristal) oraz międzynarodowymi koneksjami („Eastern Europe Middle East”). Podkreśla swój luz, powodzenie u kobiet („całuję rączki”, „proponuję Naomi”) i przekonanie, że jego muzyka oraz dokonania mówią same za siebie („muza sama się obroni”), nie potrzebując zewnętrznej walidacji.
Znacząca część utworu poświęcona jest konfrontacji z hejterami i krytykami, których raper przedstawia w skrajnie negatywnym świetle – jako osoby zawistne („znowu cię uwiera kolec”), sfrustrowane („napięty przed kompem wciąż warczysz”), pozbawione gustu i próbujące bezskutecznie zwrócić na siebie uwagę. Używając bezpośredniego i często wulgarnego języka („Chuj ci w dupę i beka Do łez”), artysta wyraża swoją pogardę dla ich opinii („chuj w opinię”) i podkreśla swoją dominującą pozycję, porównując siebie do rekina, a ich do „młota” lub „hejterskich ciot”.















Komentarze (0)