
Tekst piosenki
[Zwrotka 1: Kafar Dix37]
Czwarta rano, cztery gramy, cztery ściany, cztery litry
Dwóch już śpi, my słuchamy, wszyscy wyszli
Dawaj, siadaj, pogadamy o miłości, nienawiści
My nie znamy siebie; wszystko wiedzą o nas wszyscy
Cztery dychy, trochę pychy, dużo wspomnień
Te co chcę zapomnieć to wracają do mnie
Ja – najlepsza wersja siebie?
Raczej ciężko, żebym mógł tak o sobie powiedzieć
Mam przyjaciół na zawsze, choć część ich widzę rzadko
Mam ciary jak to piszę, taką byliśmy bandą
Ja dalej gdzieś ze spliffem i na wieczne rauszu
To właśnie pokolenie, co rosło na melanżu
Ciężko dotrzymać słowa, ale o to chodzi
Bo gdyby było łatwo to każdy by to robił
Rodzina była zawsze, szczególnie gdy zawiodłem
I była bliżej mocy, gdy pojawił się problem
[Refren: Sarius (x2)]
Dlaczego też nie śpisz znów?
Spaliłbym wszystkie maszty
By nie wracać na sam szczyt
Nie czekam kiedy zaśnie Bóg
Tylko zjeżdżam na parter
Mam podrapany pancerz
Dlaczego też nie śpisz znów?
Spaliłbym wszystkie maszty
By nie wracać na sam szczyt
Nie czekam kiedy zaśnie Bóg
Zaraz będzie po czwartej
Wytrzymam to jak zawsze
[Zwrotka 2: Bonson]
Miałem kończyć z życiem miałem, kończyć z rapem
Bo mam dość tych liter i mam dość tych afer
Pełen floty [?], tak jak po wypłacie
Oczywiście, że tak, no co stracę
Patrzą na mnie jak na ćpuna się patrzy
Ja wiedziałem, że tak będzie już w dwa zero jedenastym
I jakbym rozmawiał z Matkiem, to by teraz ci poświadczył
Że wtedy mówiłem mu, że nie pozbędę się tej łatki już nigdy
Bo lubię przegiąć i się nie ma co kryć
A te kurwy mówią ciągle siema Bonsik
Ty, masz coś mi dorzucić, pardonsik? Mówię: nie mam, coś ty
I weź wypierdalaj, bo ci zaraz sprzedam low-kick
Miałem przyjaciela – jeden, drugi, trzeci i nas nie ma
Chyba melanż kurwa – jeden, drugi, trzeci ich zabiera
I patrz teraz, bo się jeden, drugi z trzecim chyba przejadł
I afera, kurwa, że ja zły, ty sam się tym nacierasz
Jebać ich, tfu
[Refren: Sarius (x2)]
Dlaczego też nie śpisz znów?
Spaliłbym wszystkie maszty
By nie wracać na sam szczyt
Nie czekam kiedy zaśnie Bóg
Tylko zjeżdżam na parter
Mam podrapany pancerz
Dlaczego też nie śpisz znów?
Spaliłbym wszystkie maszty
By nie wracać na sam szczyt
Nie czekam kiedy zaśnie Bóg
Zaraz będzie po czwartej
Wytrzymam to jak zawsze
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
„4 rano” to wydany 9 stycznia 2026 roku singiel Kafara Dix37, w którym gościnnie wystąpili Sarius i Bonson. Utwór ukazał się za pośrednictwem wytwórni Step Records. W oficjalnym oświadczeniu dotyczącym singla czytamy: „Kafar, Sarius, Bonson – wszystkich wymienionych raperów mogliście już w przeszłości usłyszeć na naszym kanale. '4 rano’ to natomiast pierwszy kawałek, w którym usłyszycie ich wspólnie. Za produkcję numeru odpowiadają Kudel i Leśny”.
Singiel „4 rano” to surowe wyznanie egzystencjalnego zmęczenia, traumy pokoleniowej i poszukiwania stabilizacji w kręgu hedonizmu i żalu. Osadzona w bezbronnych, bezsennych godzinach wczesnego poranka, piosenka zgłębia ciężar dawnych błędów, erozję przyjaźni i walkę o zachowanie skostniałej powierzchowności, czując się całkowicie bezbronnym. To portret pokolenia, które „dorastało na popijawach”, a teraz zmaga się z tego psychologicznymi i emocjonalnymi następstwami.
„4 rano” to piosenka o wytrwałości potrzebnej nie do wielkich triumfów, ale po prostu do przetrwania kolejnej nocy spędzonej na rozmyślaniach. Narrator odnajduje wypaczone poczucie solidarności we wspólnej bezsenności i zranionej zbroi, pytając: „Dlaczego ty też nie śpisz?” i nie oferując żadnej odpowiedzi poza wzajemnym, zmęczonym zrozumieniem. Obietnica, że ”wytrwają jak zawsze”, jest świadectwem głęboko zakorzenionej, choć wyczerpanej, odporności, wykutej w zaułkach, na imprezach i samotnych porankach ich życia.












Komentarze (0)