
Tekst piosenki
[Intro/Hook]
Nie będę do Pana telefonował, nie będę
[Verse 1]
Raz po dobrej wódce, gdy już dobrze dniało
Wracałem ramię w ramię z Pańskiego parkanu ścianą
Zwierzaliśmy się sobie, ja chlipałem trochę
Że mi się nie układa, że słabo tańczę i tak w ogóle…
Wiedziałem, że na Rajskiej masz, masz Pan posesję, masz Pan sad
Zobaczyłem jabłoń i reglamentowany jej kwiat
Wtedy do ucha zaczął pieprzyć ktoś, ktoś kogo Pan nigdy nie lubiłeś
-Jakby co to się wyprzesz, powiesz że po dobrej wódce byłeś
[Hook]
[Verse 2]
Pieprzył, że jabłko jest jak wolność…
-Gwizdnij je,chyba umiesz? Zwiń je, a wolność pokochasz i zrozumiesz
Pieprzył, że jabłko się należy
-No jak, zwinąć nie umiesz? To wolności nie kochasz i nigdy nie zrozumiesz
Kleił, że fajny gość ze mnie, że dam sobie radę
Mówił: Ja tu będę kukał, ciebie na parkan podsadzę
Pamiętam to dobrze: Rajska 888, skoczyłem przez parkan i Pański pies mnie dosięgł
[Hook]
[Break]
Skoczyłem przez parkan, pański pies mnie dosięgł
Pamiętam to dobrze: Rajska 888. Urągałem. Pański pies mnie karci
Okaż Pan co nieco troski
Podejdź Pan Panie do okna i uchyl choć zazdrostki
[Bridge]
O Panie, o Panie…
[Outro]
Nie będę do Pana telefonował, nie będę nachodził, głowy Pana nie będę psował
Lecz przyjdzie dzień, zagwiżdże coś u pańskich drzwi
To w wiatrołapie, stać będziemy my – ja i moje Spięte CV
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Co jak co, ale Spiętemu nie można odmówić kreatywności, jeżeli chodzi o jego twórczość. Ten kawałek to przeniesienie biblijnej historii o owocu poznania dobra i zła, z tym że przeniesiona do współczesnych realiów. Autor niejako rozlicza się tu z samym Bogiem, pokazując nam, czym dla niego jest cała ta opowieść. W tej wersji pijany bohater został skuszony do kradzieży wspomnianego owocu, ale nie udało mu się tego zrobić. Powstrzymał go pies „właściciela”, uniemożliwiając mu niejako zrozumienie, czym jest dobro i zło.
Spiętemu chodzi przez to o to, że sam nie czuje się, jakby był w stanie czasem dostrzec cienką granicę, która oddziela właściwą drogę od tej błędnej. Wielu z nas ma chyba czasem takie uczucie, bo jednak życie nie jest tak proste, jakbyśmy chcieli, a czerń i biel zlewa się w jedną wielką szarość, utrudniając nawigowanie. Dlatego też autor koniec końców i tak powierza ostateczną decyzję Bogowi. Będzie żył tak, jak potrafi, a w końcu, gdy dojdzie do kresu swojej wędrówki, to Wszechmogący go oceni.













Komentarze (0)