
Tekst piosenki
[Verse 1]
Big wheels keep on turning
Carry me home to see my kin
Singing songs about the Southland
I miss Alabamy once again
And I think its a sin, yes
Well I heard mister Young sing about her
Well, I heard ol’ Neil put her down
Well, I hope Neil Young will remember
A Southern man don’t need him around, anyhow
[Hook]
Sweet home Alabama
Where the skies are so blue
Sweet Home Alabama
Lord, I’m coming home to you
[Verse 2]
In Birmingham they love the governor, (boo! boo! boo!)
Now we all did what we could do
Now Watergate does not bother me
Does your conscience bother you?
Tell the truth
[Hook]
[Verse 3]
Now Muscle Shoals has got the Swampers
And they’ve been known to pick a song or two
Lord they get me off so much
They pick me up when I’m feeling blue
Now how about you?
[Hook]
Lordy!
Lord, I’m coming home to you
Yea, yea Montgomery’s got the answer
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Chłopaki z Lynyrd Skynyrd stworzyli ten kawałek w odpowiedzi na piosenkę „Southern Man” Neila Younga. Muzyk zawarł w swoim dziele bardzo niepochlebny wizerunek typowego południowca z USA, z którym Van Zant w żadnym wypadku się nie zgadzał. Stąd właśnie pomysł na napisanie „Sweet Home Alabama”, w której to piosence widzimy obraz południa takiego, jakim widzi go autor.
Nie ma tu stereotypowego zacofania, nienawiści i rasizmu. Ci, którzy wyznają tego typu „wartości” są wyśmiewani przez tamtejsze społeczeństwo, czego przykładem jest chociażby przywoływany tu gubernator George Wallace, którego tłumy „kochają”, niepochlebnie bucząc. Tutaj ludzie są szczerzy i nie zaprzątają sobie głowy niepotrzebnymi problemami. Krajowe afery ich nie interesują, bo znacznie ważniejsza jest dla nich wartość poszczególnych jednostek, a nie masy polityków, którzy tak czy owak będą kłamać.
Van Zant wspomina też o tym, że przecież na południu Stanów Zjednoczonych żyje wielu wybitnych artystów, jak chociażby ujęci tutaj muzycy ze sławnego w swoim czasie studia Muscle Shoals, zwani „The Swampers”. Widać więc, że dla Lynyrd Skynyrd Alabama, Teksas i inne „gorące” stany wcale nie są siedliskiem degeneracji i ciemnoty, a po prostu kolejnym wartościowym rejonem, w żadnym wypadku nie gorszym od reszty.
Tacy ludzie, jak Neil Young mogą więc się schować ze swoimi oszczerstwami, bo i tak nic nimi nie wskórają. Ciekawostką jest fakt, że mimo niepochlebnego wypowiadania się o Youngu, Van Zant wcale nie miał z nim na pieńku. Może i opinia publiczna swego czasu lansowała pomiędzy nimi konflikt, ale prawda jest taka, że panowie nigdy nie skakali sobie do gardeł, a wręcz przeciwnie – byli wzajemnie swoimi fanami.
















Komentarze (0)