
Tekst piosenki
[Zwrotka 1]
Plastikowy kubek pełen wina
Moje miasto, moja noc, tak mi czerwiec mija
Wisła dzisiaj stoi w miejscu jak twoje życie
Ledwo mrugnę, zaraz będzie zima
Ona znowu ma te piwne oczy
Twoje miasto, twoja noc, tak się lipiec toczy
Wisła dzisiaj się kołysze tak jak twoje biodra
To prognoza raczej dzikiej nocy
Przepadam za tym kiedy siedzisz przy mnie
Patrzę na twe obojczyki, tak mi sierpień minie
Wisła patrzy podejrzliwie bo z nią będę mieszkać
Aż mi trzecia mojra przetnie linie
Dwudziestolatków całych biega stado
Właśnie powiedzieli 'pa’ swoim dziekanatom
Wisła dzisiaj znowu szumi jak i krew w żyłach
W taki sposób właśnie spędzam lato
[Refren]
Znowu dziś w Warszawie wieje wiatr
Włosy rozhuśtane jak ten biały dym z Marlboro
Znowu dzisiaj trupem ściele świat
Wojna przyjdzie tutaj i od ciebie mnie zabiorą
Znowu dziś w Warszawie wieje wiatr
Włosy rozhuśtane jak ten biały dym z Marlboro
Znowu dzisiaj trupem ściele świat
Śmierć kiedyś upomni się lecz teraz jestem z tobą
[Zwrotka 2]
Mężni chłopcy oraz hoże dziewoje
Tworzą tłum a my już na Mokotowie we dwoje
Deszczu szum, nie wiem jak ty, ja się wody nie boję
Wyjmujesz Clue, puszczam sobie radio Złote Przeboje
Warszawiacy się upili wódką
Która zmieni światopogląd i umili lustro
Tania miłość a do tego ją kupili brutto
Rano podatek, czy będziemy się lubili jutro?
Ale teraz ciągle tańczysz i masz co raz gładszy krok
Dzisiaj pierwsza konwersacja lecz się znamy jakiś rok
Rozglądałem się w Trójmieście by zawiesić na kimś wzrok
Byłem jeszcze w tamtym związku myśląc „what the fuck is up?”
Ale było, minęło, nie przewija się do tyłu video
Tamte panie są jak YouTube a te w stylu Vimeo
Jesteś posągiem z marmuru a tamte z tyłu Ikeą
Zdarza mi się zastanawiać kiedy dasz dyla
Dam ci spać teraz, ty mi kiedyś dasz syna
Gaszę światło, kładę się i w twą szyję wpijam
Teraz słyszę tylko wiatr, tak mi życie mija
[Refren]
Znowu dziś w Warszawie wieje wiatr
Włosy rozhuśtane jak ten biały dym z Marlboro
Znowu dzisiaj trupem ściele świat
Wojna przyjdzie tutaj i od ciebie mnie zabiorą
Znowu dziś w Warszawie wieje wiatr
Włosy rozhuśtane jak ten biały dym z Marlboro
Znowu dzisiaj trupem ściele świat
Śmierć kiedyś upomni się lecz teraz jestem z tobą
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Piosenka w dużej mierze jest miłosną opowieścią co nie jest tak oczywiste w pierwszym momencie. Taco zaczyna swoją opowieść od określenia miejsca akcji – siedzi nad Wisłą, pije wino, rozmyśla. Tak mija mu lato. Mija dosłownie bo, jak mówi, tylko mrugnie i zaraz będzie zima. Podkreśla tym sposobem jak szybko mija czas, jak wszystko płynie, zmienia się.
Ale jedna rzecz się nie zmienia – dziewczyna, która mu się podoba. Uwielbia na nią patrzeć, przy niej wszystko jest wspaniałe, dobrze się czuje, wszystko się układa. Opowiada też o Wiśle i jej w zasadzie również wyznaje miłość. To z nią będzie mieszkać do śmierci. Nawiązuje do mitologii greckiej, mówi o Mojrach, z których ostatnia – Atropos – przecina nić życia człowieka. To właśnie do czasu, kiedy nie przetnie i jego życiowej linii będzie żył w Warszawie.
Taco opisuje to, co dzieje się wokół niego podczas kiedy siedzi nad Wisłą. Wokół biega mnóstwo dwudziestolatków – właśnie zaczęły się dla nich wakacje, „powiedzieli pa swoim dziekanatom”. Teraz mają czas na to, co zwykle robi się w wakacje – zabawę.
W końcu Hemigway daje wyraz swojego uwielbienia dla jakiejś dziewczyny. Jak zwykle jest szalenie tajemniczy, nie zdradza zbyt wielu szczegółów odnośnie kobiety. Używa współczesnych ale bardzo poetyckich porównań – jest dla niego niczym Vimeo, inne dziewczyny jak YouTube – oklepane, mainstreamowe. Taco mówi o końcu życia, który na pewno nadejdzie. Ale dopóki ma czas chce cieszyć się byciem obok swojej ukochanej, tylko to się teraz liczy.












Komentarze (0)