
Tekst piosenki
[Zwrotka 1]
Śmiali się wszyscy, a mówiłeś nieważne
Mieli problem do rodziny się robiło poważnie
Z moim braciakiem piekło 24 wtedy
Gdzie brak hajsu to nie problem, a powód by coś zmienić
Wielka ulica chce mi mówić co jest okej
Złota zasada masz okazje to stąd wiej
Nie żyłeś jak ja, nie wiesz co znaczy na dnie być
Już mnie tam nie ma i to duma, a nie wstyd
Robisz siano na ulicy, a nadal mieszkasz u matki
Mieszkałem sam jak byłem bliski osiemnastki
Się prują jakieś łaczki, ale co oni mogą?
Jak na bitach to parówy, to co mi powiedzieć mogą?
[Refren]
Nie chciałem być tu, nie chciałem płakać w nocy
Nie chciałem słyszeć krzyku, nie czuć bólu, a jej dotyk
„Na zawsze bloki” – jebać to hasło
Nie chce zostać na ławce gdzie marzenia tylko gasną
Nie chciałem być tu, nie chciałem płakać w nocy
Nie chciałem słyszeć krzyku, nie czuć bólu, a jej dotyk
„Na zawsze bloki” – jebać to hasło
Nie chce zostać na ławce gdzie marzenia tylko gasną
[Zwrotka 2]
Po pierwsze na ulicy nie ma kurwo żadnych reguł
O zasady z tamtych tracków spytaj byłych kolegów
Jego pierdolą tune’a jak policje, z czystej zasady
Zmieniać nic nie chcą nigdy to my polacy
Ma profilowe z synem ciśnie dzieciom od kurew
Jak mam kochać tą kulturę powiedz jak (powiedz jak)
Jak mam kochać tą kulturę, rap dawno został memem
Nowe hobby naszych czasów, pchaj frustracje w internet
Jestem człowiekiem, zmieniam zdanie i mam wady
Boję się mroku coś tam stoi i mnie straszy
Widzę obrazy siebie sprzed paru lat
I mam pytanie – czy dissuję siebie sam?
[Refren]
Nie chciałem być tu, nie chciałem płakać w nocy
Nie chciałem słyszeć krzyku, nie czuć bólu, a jej dotyk
„Na zawsze bloki” – jebać to hasło
Nie chce zostać na ławce gdzie marzenia tylko gasną
Nie chciałem być tu, nie chciałem płakać w nocy
Nie chciałem słyszeć krzyku, nie czuć bólu, a jej dotyk
„Na zawsze bloki” – jebać to hasło
Nie chce zostać na ławce gdzie marzenia tylko gasną
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
„Nieważne” to kawałek, który wielu fanom „prawdziwego hip-hopu” może zaleźć za skórę. Szpaku, w przeciwieństwie do wielu raperów przyznaje tutaj, że ulica wcale nie jest dobrym miejscem do tego, by uczyć się o życiu. Takie życie jest dla niego synonimem porażki i autor niezmiernie cieszy się, że udało mu się wyrwać z tej rzeczywistości i wznieść się ponad szarą codzienność. Jego zdaniem gloryfikowanie „ulicznego stylu życia” to głupota, przynosząca więcej szkody niż pożytku.
W blokowiskowym świecie nie ma reguł, nie ma honoru i liczy się tylko to, kto wzbudza respekt, a kto zasługuje na nienawiść. Może i rap wywodzi się z takiego środowiska, ale nie znaczy to, że tylko tego typu ludzie mają prawo do tworzenia wersów i Szpaku chce udowodnić poprzez swoją twórczość, że poza ulicą jest lepszy, bardziej wartościowy świat, do którego należy zmierzać.











Komentarze (0)