
Tekst piosenki
[Intro]
Ye- ye- ye- yeah
Yo
[Zwrotka 1]
Za mało towarzyski, żeby tworzyć jakiś movement
I paradoksalnie to chyba gromadzi tych wokół mnie
Straciłem trochę fanów, bo nie zostaliśmy kolegami
Trochę osób mnie szanuje za to wyznaczanie granic
Męczą mnie tłumy, męczy każde większe grono
Jak się umawiam z tobą, to chcę spędzić czas z tobą –
Żadnych nowych kumpli, rzadko też widuję starych
I nie wychodziłem z chaty po wyprowadzce z Warszawy
Mam w swoim świecie cały szkielet do budowy, wiesz?
Stary zburzyłem, przysypały tony gruzu mnie
Mam tylko ręce i walczę o każdy oddech
Może wciąż jestem na dole, ale już przebija słońce
Gdy się odkopię, pozostanie wybrać mądrze:
Który z kamieni był ok, a który rozpierdolić w proch
Ej, muszę się poukładać w całość –
Stara niе była tak trwała, jak mi się zdawało
[Bridge]
[Zwrotka 2]
Wyjść na scenę, nagrać płytę – robiłem to tyle razy
Czеmu teraz aż tak trudno jest mi się na to odważyć?
Mam w sobie tyle złych emocji, kurwa, czemu tak?
Przecież wszystko mam…
Jeśli jeszcze raz to dźwignę, to będę dla siebie wielki
Nigdy się nie dowiesz, ile bagna weszło w krew mi
Nigdy nie zrozumiesz, jaki to jest dla mnie śmietnik
Ile razy?
Jeszcze raz, ej
Jeśli jeszcze raz to dźwignę, to będę dla siebie wielki
Jeśli jeszcze raz to dźwignę, nie dam się temu rozpieprzyć
[Outro]
Koniec
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Tekst piosenki to osobista i szczera refleksja artysty nad samotnością, przemianą i walką z wewnętrznymi demonami. Już na początku podkreśla, że nie jest osobą towarzyską, co sprawia, że nie tworzy żadnych społecznych „ruchów”, ale paradoksalnie przyciąga do siebie ludzi właśnie przez autentyczność i stawianie granic. Artysta przyznaje, że stracił część fanów, bo nie udawał przyjaciela, ale zyskał szacunek za bycie sobą. Z dala od tłumów i imprez, po wyprowadzce z Warszawy, zamyka się w swoim świecie, gdzie próbuje zbudować coś nowego na gruzach przeszłości.
W kolejnych wersach ukazuje się obraz człowieka pogrążonego w emocjonalnym bałaganie – dosłownie walczącego o każdy oddech. Proces uzdrawiania przypomina odgrzebywanie się spod zawaliska: ciężki, samotny, ale niepozbawiony nadziei. Mimo że jeszcze nie wyszedł na powierzchnię, już widzi przebijające się słońce. To etap selekcji – próba zrozumienia, które doświadczenia były wartościowe, a które trzeba zniszczyć i zostawić za sobą. Przeszłość, choć kiedyś wydawała się trwała, dziś okazuje się być nietrwałą iluzją.
Druga zwrotka dotyka lęku przed powrotem do twórczości. Chociaż wcześniej wielokrotnie nagrywał i występował, teraz czuje paraliż, jakby ciężar emocji go przytłaczał. Padają pytania – dlaczego, mimo że „wszystko ma”, czuje się tak źle? Odpowiedź jest surowa i pełna goryczy: to brud i ból, które weszły mu w krew. Piosenka kończy się mocnym postanowieniem – jeśli jeszcze raz podniesie się i przetrwa, będzie dla siebie wielki. To nie próba zaimponowania światu, ale walka o szacunek do samego siebie.












Komentarze (0)