Tekst piosenki
[Intro]
Call me when you’re done
I’ll come and pick you up, uh
You want it bad, but you never wanna touch, uh
[Verse 1]
We can keep it on the low
We can make sure that they know
Thinking we might start a riot if you say it isn’t so
Let them watch, let them talk
We should just do what we want
Grab my hand and we can go
We can make sure that they know
[Pre-Chorus]
So what, you want me?
Don’t gotta tell nobody
Whatever you’re doing it’s not me
So just
[Chorus]
Call me when you’re done, I’ll come and pick you up, uh
You want it bad, but you never wanna touch, huh
Always in your mind but never on your tongue, oh
You want it bad, but you’re always gonna run
[Verse 2]
Wе can take it fast or slow
You get high, I’ll get low
Evеrything I do is for show
But not this, no
[Pre-Chorus]
So what, you want me? (Uh-huh)
Don’t gotta tell nobody (No, no)
Whatever you’re doing it’s not me
So just
[Chorus]
Call me when you’re done (Call me when you’re done), I’ll come and pick you up, uh (Uh)
You want it bad, but you never wanna touch, huh (Never wanna touch)
Always in your mind but never on your tongue, oh
You want it bad, but you’re always gonna run
[Bridge]
I, I, I (I), I wanna be (Be), be on ya
Wa-wa-wanna get it right
I, I, I (I), I wanna be (Be), be on ya
Wa-wa-wanna get it right
[Chorus]
Call me when you’re done, I’ll come and pick you up, uh
You want it bad, but you never wanna touch, huh
Always in your mind but never on your tongue, no
You want it bad, but you’re always gonna run
[Outro]
You’re always gonna run
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Omawiany tekst to analiza unikającego kochanka – portret kogoś, kto pragnie intensywnie, ale nie może przekroczyć progu między wewnętrzną fantazją a zewnętrzną rzeczywistością. Tytuł jest celowo wieloznaczny: język jest narządem mowy, narzędziem słownego wyznania, a także narzędziem fizycznej intymności. Jednak w tej piosence język pozostaje tragicznie sparaliżowany.
Kochanek pragnie jej „złego”, ale nie przemówi, nie dotknie, nie zażąda. Utrzymuje ją uwięzioną w bursztynie swojego umysłu, podczas gdy jego ciało i usta pozostają niedostępne. Kay pozycjonuje się jako osoba zawsze gotowa poskładać wszystko do kupy, zawsze czekająca, aż partner „skończy” z tym, co go zajmuje, ale nigdy z samym celem. Utwór jest studium wyczerpania bycia wiecznie pożądanym, ale wiecznie odkładanym.
„tongue” to hymn Belli Kay na temat wyczerpania miłości do osoby unikającej. Uchwyca specyficzną agonię bycia pożądanym, ale nigdy nieosiągalnym, bycia w czyiś myślach, ale nigdy nie bycia wspominanym, bycia pożądanym, ale nigdy nie dotkniętym. Piosenka jest pogrzebem związku, który istnieje jedynie w przestrzeni negatywnej – w przerwach między jego innymi zobowiązaniami, w ciszy jego niewypowiedzianych słów, w luce między jego umysłem a ustami.
Narratorka wie, że on ucieknie, że nie dotknie, że jego język pozostanie niemy. A jednak pozostaje na linii, czekając na telefon, gotowa go odebrać. To nie złudzenie, to świadomy wybór zrodzony z głębokiego przywiązania. Wolałaby być jego widmem niż nikim. Wolałaby istnieć w jego umyśle jako nawiedzająca, niż zostać całkowicie wymazana.
Tytuł to miecz obosieczny: jego język jest problemem, ale jej gotowość do zaakceptowania jego milczenia jest jej własną zgubą. To ona pozwala mu na to i w tym okropnym, świadomym pogodzeniu się z losem staje się współwinna własnego odroczenia. Piosenka oferuje lustro, a odbicie ukazuje kobietę, która rozpaczliwie czeka na mężczyznę, który nigdy nie przestanie biec – ale który zawsze, w myślach, będzie biegł do niej.
Za pośrednictwem mediów społecznościowych artystka wypowiedziała się na temat wydawnictwa: „Album jest inspirowany moją relacją 'czy będzie, czy nie będzie’, ale jest też inspirowany wieloma rzeczami, które, hm, przytrafiają mi się każdego dnia. Myślę, że to jest w nim fajne. Jest… Nienawidzę albumów, które mówią tylko o jednej rzeczy, więc ważne było dla mnie, aby poruszyć różne tematy. Mówię trochę o moim dzieciństwie i o tym, co to znaczyło dorastać w taki sposób, a potem trochę o problemach z ciałem i po prostu o tym, jak do tego wszystkiego podchodzę”.













Komentarze (0)