
Tekst piosenki
Kiedyś dałam mej mamie słowo
że wyjdę na swoje choćbym miała w bagnie tonąć
nie zawsze było kolorowo
dziś mamy swoje logo
patrz jak to wszystko urosło
może na inny dzień przełóżmy obowiązki
chcę dziś zatrzymać się póki jesteśmy młodzi
wykorzystać ten dzień jakbym miał się dziś skończyć
cały świat w twoim oku weekend przeciągamy do wtorku
zrobię co mogę
teraz przekuwam jawę w marzenia
może to chore
że ja
nie wiem jakbym miała przestać
wszystko tu idzie
w zera
mówią: nigdy się nie zmieniaj
kiedyś marzeniem było S klas
ciekawe co jeszcze nas czeka…
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
To jest opowieść o obietnicy, która zaczęła się niewinnie — słowo dane matce, że nawet jeśli życie będzie wciągać jak bagno, to i tak wyjdzie się na swoje. Pierwszy akapit niesie w sobie ciężar tych dawnych walk, momentów bez koloru, a jednocześnie dumę z tego, co powstało później: własne logo, własna droga, coś, co urosło z niczego. I właśnie dlatego pojawia się pragnienie, by choć na chwilę odłożyć obowiązki, zatrzymać czas, wykorzystać młodość tak, jakby jutro miało nie nadejść. Weekend przeciągnięty do wtorku, świat zamknięty w czyimś oku — to głód życia, które wreszcie stało się lekkie.
Drugi akapit przenosi ciężar w stronę działania — tu marzenia nie są już mgłą, ale surowcem do obróbki. To moment, w którym jawa staje się marzeniem, a marzenie rzeczywistością. Bohaterka przyznaje, że może to wszystko jest „chore”, bo nie wie, jak przestać gonić, tworzyć, zmieniać. Rzeczy idą w zera, wokół słychać „nigdy się nie zmieniaj”, a dawne fantazje — jak marzenie o S-klasie — stają się tylko przystankiem. I w tym wszystkim zostaje otwarte pytanie, najbardziej elektryzujące: jeśli już tyle się spełniło, to co jeszcze jest przed nami?











Komentarze (0)