Tekst piosenki
[Refren]
Nawet jeśli twój album pokryje diament
To i tak z niego zarobisz połowę tego co ja
Chuja wbijam w modę, noszę Birkin, bo w nim trzymam pliki
A naładowany klamot w mojej saszetce Goyard
Abimusa, chłopy po pięćdziesiątce mówią do mnie ojciec
A ja myślę, której szmacie nie rzuciłem na aborcję
Zleakowany i znany w całej Europie
Robię trzysta koła euro na czysto w jednym transporcie
[Zwrotka 1]
Pudelek coś pisze, paparuchy robią zdjęcia
Kolejny koleżka zawija, bo jest do zdjęcia
Nie wiem czy to Interpol, czy to schizofrenia
Na lewym paszporcie lot z Warszawskiego Okęcia
Łokieć na szczękę i rozbita porcelana
Owijam młotek w gazetę i kurwa dobijam chama
Testosteron i krajowa myślą kurwy, że są z mafii
Przyszli w pięciu i pod sprzętem, przez jednego rozjebani
W dresie i w klapkach wyskakuje z Maybacha
Platynowy Rolex i do tego wykałaczka
W chuju mam kompromis, to totalna dominacja
Jak nie ma naszej racji, to i tak jest nasza racja
[Refren]
Nawet jeśli twój album pokryje diament
To i tak z niego zarobisz połowę tego co ja
Chuja wbijam w modę, noszę Birkin, bo w nim trzymam pliki
A naładowany klamot w mojej saszetce Goyard
Abimusa, chłopy po pięćdziesiątce mówią do mnie ojciec
A ja myślę, której szmacie nie rzuciłem na aborcję
Zleakowany i znany w całej Europie
Robię trzysta koła euro na czysto w jednym transporcie
[Zwrotka 2]
Robię k… tak jak Tarkan
A ona nie może oderwać wzroku od zegarka
Znają mnie wszędzie, jestem twarzą tego miasta
Banknoty są fioletowe, mów mi per pan jagodzianka
Chodzę w szlafroku, mam wyjebane jajca
Na spa w Rafflesie owocowa sałatka
Bokserki Tom Ford, odciśnięta pomadka
A ona tatuaż z moim imieniem na pośladkach
[Refren]
Nawet jeśli twój album pokryje diament
To i tak z niego zarobisz połowę tego co ja
Chuja wbijam w modę, noszę Birkin, bo w nim trzymam pliki
A naładowany klamot w mojej saszetce Goyard
Abimusa, chłopy po pięćdziesiątce mówią do mnie ojciec
A ja myślę, której szmacie nie rzuciłem na aborcję
Zleakowany i znany w całej Europie
Robię trzysta koła euro na czysto w jednym transporcie
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Singiel stanowi powrót Malika Montany do jego klasycznych, bezkompromisowych, czysto rapowych korzeni. „Abi Mosa” to wykalkulowany manifest przestępczego kapitalizmu, barwna relacja ze skrzyżowania polskiej gospodarki ulicznej i międzynarodowego handlu narkotykami. Malik Montana pozycjonuje się nie jako raper, który para się ulicznym wizerunkiem, ale jako przestępca z krwi i kości, który rapuje, używając mikrofonu jako trofeum, a nie narzędzia.
Omawiany utwór to zimny, nieugięty popis siły, paranoi i całkowitej dominacji zarówno nad przemysłem muzycznym, jak i półświatkiem.
„Abi Mosa” to kryminalna autobiografia pozbawiona apologii i romantyzmu. Malik Montana kreuje osobowość finansowo nietykalną, brutalnie sprawną, psychicznie nadszarpniętą i moralnie pustą.
Tekst postrzega rap jako drugorzędne, wręcz śmieszne źródło dochodu, a luksusowy styl życia jako jedynie produkt uboczny swojego prawdziwego zajęcia: przemytu nielegalnych towarów przez europejskie granice.
Nie ma tu radości – tylko asertywność. Nie ma szczęścia – tylko dominacja. Paranoja Interpolu i schizofrenia, młotek zawinięty w gazetę, fałszywy paszport – te detale osadzają fantazję w rzeczywistości wiecznego ryzyka. Malik Montana nie celebruje swojego życia, dokumentuje jego warunki, rzucając słuchaczowi wyzwanie, by uszanował harówkę albo zszedł mu z drogi.
„Abi Mosa” to portret człowieka, który zamienił możliwość normalnego życia na absolutną pewność pieniędzy i strachu, a w jego świecie ta wymiana była jedynym krokiem wartym zachodu i potencjalnego ryzyka.











Komentarze (0)