Tekst dodał/a:
Autor tekstu
Tłumaczenie:
Autor tłumaczenia
Interpretacja:
Autor interpretacji Autor interpretacji

Tekst piosenki

Ciepłą nocą na balkonie w dali granit nieba leżę patrzę w gwiazdy
Blask latarni na twarz rzuca cień płomień świecy obok ledwie tańczy
Dzisiaj jesteś jutro nie ma cię podmuch wiatru kruche życie gaśnie
W głowie plany na kolejny dzień dyfi asfalt szum ulicy drażni

Chciałbym móc spokojnie wyspać się wypoczętym rano wstać do pracy
Ze zmęczenia w nocy budzę się na krawędzi dachu jak lunatyk
Znowu wena pochłonęła mnie me demony nucą w środku nocy
Pragnę już uwolnić od nich się przestać pisać mydlić swoje oczy

Bracie!! Obydwaj dobrze wiemy że na sukces nie mam tutaj szansy
Od początku w cieniu sceny lecz moim żaglom nieprzychylne wiatry
Nie odmówią mi talentu gdzieś dawno temu porzuciłem zazdrość
Czuje bicie tych wrażliwych serc pada deszcz na płonące kartki

Bieg po lajki ogladalność popularność co dziś jest miarą zwycięstwa
Zwykłe kalki co ma wartość co dasz nad to prywatność niż przekaz cenniejsza
Ma ambicja nie pozwala cofać się pisać o tym co jest oczywiste
Mogą dzisiaj znienawidzić mnie tamten chłopak został na boisku

Zbyt dumny by iść po najmniejszej linii oporu
Zbyt dumny by być jednym z nich
Gdybym wyrzekł się siebie posypał głowę popiołem
Żył dalej jak mim
Wole płynąć w nieznaną dal niż w filmie ich grać główną rolę pierdolę ich film
Zostajesz przeczytać napisy końcowe nie ma mnie wnich

Ref:

Jeżeli nie dotrę do brzegu wysłuchaj fal
Ostatnią godzinę
Potem wspomnij mnie jako tego co popłynął w dal
Le poete asassine poete assassine
W nieznaną dal
Le poete assassine

Jeżeli nie dotrę do brzegu wysłuchaj fal
Jeszcze przez chwilę
Potem wspomnij mnie jako tego co popłynął w dal
Le poete asassine poete assassine
W nieznaną dal
Le poete assassine poete assassine

Czasem jest mi szczerze wstyd miałem w sobie wiele arogancji
Uprzejmością wolę dzielić się nie to nie nie oczekuję łaski
Z niektórymi nie po drodze mi nie szanuję pustej nonszalancji
Zapamiętaj za swoimi w dym nawet wtedy gdy nie mają racji

Zagrożenie dla społeczeństwa mówią choć agresja często tylko maską
Widzę błędy rodzicielstwa braku czasu niezastąpisz edukacją
Wkładem pracy zrozumienia uczuć serca już od dziecka charaktery kształcąc
Chcę wychować moje dzieci ucząc dobra odporności na wszechobecne draństwo

Nigdy więcej nie ukoję się zniosę głód ale w sercu pustki nie
Na mej duszy dziś topnieje lód mam dla kogo z nimi idę dokąd chcę
Czuję wciąż ciemnej klatki chłód i ucieczki z domu pod schodami sen
Ściany bloku wygłuszały łzy i ból do dziś podświadomie do przemocy wstręt

W moim życiu więcej zimy niż lata miejsca w czasie do których wciąż wracam
Ślady na śniegu jak mapa wiodą z powrotem ofiarę do kata
Więzy goryczy rozplatam nie gaśnie zapał zadra w pamięci zostanie na zawsze
Co wieczór przeglądam się w ostrzu noża i kładę go pod poduszkę nim zasnę

Echo przeszłości odbija ból duszy wczoraj znów miesza się z jutrem
Stoję u ujścia rzeki ta podświadomie tęskni za źródłem
W tych samych słowach przestawiam litery wracają myśli przesiąknięte smutkiem
Wyzwalam melodię na strunach emocje poruszyć chcę niczym dźwięk lutni

Wierze po dziś dzień że pasja ocali
Tych którzy talentom swe dusze oddali
I piszę te wiersze jak Apolinary
Obrazy słowami Salvador Dali

Komentarze (0)