
Tekst piosenki
[Intro]
Po Nowym Jorku, po Nowym Jorku
Popierdalam sobie sam po Nowym Jorku
Po Nowym Jorku, po Nowym Jorku
Popierdalam sobie sam…
[Zwrotka 1]
Sam w Nowym Jorku jak Kevin, idę po Piątej Alei
Szkoda, że nie ma Cię ziomku, mam pełno gibonków i bym się chętnie podzielił
Dobrem należy się dzielić, nieważne co hombre pierdzielisz
Sypię se koprem, to tu nie problem, pierdolnę bucha, dalej idziemy
Lokalny przemysł nie przemyt, jednak po piętach depczemy
Choć siedzę sam tu, mam tyle funku, że tyram w banku, żebym go wam tu wydzielił
Idziemy po Ósmej Alei, idziemy, bo razem idziemy
Mijamy ludzi kolejnych, każdy jest inny, mijamy jasnych i ciemnych
New York nie cuchnie tu nudą, ruch jest we wszystkich kierunkach
Jest to uczucie w powietrzu energii, to miasto cię odwzajemni, to kurwa
Wokół mnie widać hajsy, czuję smak hot 'n spicy
Ej, ej, robię sobie spacer po NYC
[Przedrefren]
Nowy Jork wali trawą (Nowy Jork wali trawą)
Bogaci jedzą tu kawior (Nowy Jork wali trawą)
Inni ciągle się bawią (Nowy Jork wali trawą)
Wszystko jest wielką flagą (Nowy Jork wali trawą)
[Refren]
Nowy Jork wali trawą, Nowy Jork pachnie miastem
Bogaci jedzą tu kawior, biedaki jedzą tu pastę
Inni ciągle się bawią, wszyscy gonią za hajsem
Wszystko jest wielką flagą, tak bardzo amerykańskie
[Zwrotka 2]
Nie kumasz Johnny to zczaj se, świecą neony na Times Square
Widać te tony zielonych wsadzonych, by było to amerykańskie
Tak eleganckie i chamskie, tu hajs jest w państwie
Ludzi miliony na Times Square, wszyscy humory szampańskie
Tede skazany na bauns jest, na money zamieniam pasję
Robię se z życia zabawę i bycia w ciekawych miejscach na trasie
Chociaż tak raz jest, tak raz jest; za wszystko co mam to grazie
Jebać stagnację mordo, to Nowy Jork, to nie Honduras jest
Ale ziomku tu pachnie, na ścianie z boku Tupac jest
Na każdym rogu, na każdym kroku czujesz, że dostaniesz to tu co pragniesz
Ale ziomek tu dryfi, ale ziołem tu dryfi ziom
Po drugiej stronie tego bloku jest dwa razy większy Biggie Smalls (Biggie!)
[Przedrefren]
Nowy Jork wali trawą (Motherfucker) (Nowy Jork wali trawą)
Bogaci jedzą tu kawior (Nowy Jork wali trawą)
Inni ciągle się bawią (Nowy Jork wali trawą)
Wszystko jest wielką flagą (Nowy Jork wali trawą)
[Refren]
Nowy Jork wali trawą, Nowy Jork pachnie miastem
Bogaci jedzą tu kawior, biedaki jedzą tu pastę
Inni ciągle się bawią, wszyscy gonią za hajsem
Wszystko jest wielką flagą, tak bardzo amerykańskie
[Outro]
Keep the change, you filthy animal
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Utwór ten jest barwnym, pełnym zmysłowych obserwacji zapisem wrażeń rapera Tede z jego samotnego spaceru po Nowym Jorku („Popierdalam sobie sam po Nowym Jorku”), który porównuje żartobliwie do sytuacji Kevina z filmu „Sam w Nowym Jorku”. Artysta opisuje miasto jako miejsce niezwykle dynamiczne, tętniące energią, pełne nieustannego ruchu i fascynującej różnorodności („nie cuchnie tu nudą”, „ruch jest we wszystkich kierunkach”, „każdy jest inny, mijamy jasnych i ciemnych”). Szczególną uwagę zwraca na dwa charakterystyczne elementy nowojorskiego krajobrazu: wszechobecny, unoszący się w powietrzu zapach marihuany („Nowy Jork wali trawą”) oraz jaskrawe kontrasty społeczne – ekstremalne bogactwo (symbolizowane przez kawior) sąsiadujące z biedą (symbolizowaną przez makaron – „pastę”), elegancję przeplatającą się z chamstwem, a wszystko to spięte wspólną dla wszystkich, nieustanną pogonią za pieniądzem („wszyscy gonią za hajsem”).
Mimo chwilowej samotności podczas tej wędrówki (wyraża żal, że nie ma przy nim przyjaciół, by podzielić się „gibonkami”), Tede z entuzjazmem chłonie niepowtarzalną atmosferę amerykańskiej metropolii. Czuje jej specyficzny „funk” i głęboko zakorzenione dziedzictwo hip-hopowe, którego świadectwem są napotkane murale przedstawiające Tupaca Shakura i Biggiego Smallsa. Cieszy się spacerem po Piątej i Ósmej Alei, neonami Times Square i ostrym jedzeniem („hot 'n spicy”). Podkreśla przy tym swoją życiową filozofię – potrzebę dzielenia się dobrem oraz umiejętność zamieniania swojej pasji (rapu) w źródło dochodu. Nowy Jork jawi mu się w tej piosence jako miejsce pełne obietnic i możliwości, gdzie każdy zdaje się móc dostać to, czego pragnie – jako kwintesencja „amerykańskości”.












Komentarze (0)