Tekst piosenki
[Zwrotka 1]
Szczerze? Czasem chcę to rzucić
Ale wracam ciągle, jakby to był nałóg
Z nowym pomysłem znów staję przed majkiem w poszukiwaniu dawnego haju
Robię muzykę już prawie dekadę, czasami dla funu
Sczasem dla fanów, robiłem dla szpanu, robiłem dla hajsu
I to był mój najgorzej sprzedany album
I tak wszyscy myślą o hajsie
A ponad trzy czwarte to robi dla ciapy
I czasem też chciałbym tak umieć podchodzić
Lecz za duży szacunek mam do słuchaczy, do swojej pracy do swojej drogi, na koniec dnia mogę popatrzeć w lustro
Z lekkim uśmiechem, choć w tańszym zegarku
Powiedzieć, że jestem raperem, nie kurwą
W dzisiejszych czasach to rzadkość
Ale za bardzo już lubię się z prawdą
W dzisiejszych czasach to rzadkość
A wybrana droga jest nieopłacalną
Ale już nigdy, że wszystko dla sławy
Ale już nigdy, że wszystko dla muzy
Niezdrowa ambicja zabrała za dużo mi
I dzisiaj jestem po prostu za duży
I wiesz, czasem jak jestem w studio
Się czuję, jak bym szedł do pracy
I myślę, gdzie mógłbym być dzisiaj ze starym mindsetem
Ale ja już umiem to sobie wybaczyć
I czuję się głupio, jak chcę ponarzekać
Gdy ziom idzie do roboty na magazyn
A ja za te swoje rapy dostaję na miesiąc ich cztery wypłaty
Bywam niewdzięcznym kutasem
I rozpuszczonym dzieciakiem
Bo swoją pierwszą pracę, pierwszą wypłatę
Zdobyłem jedynie rapem
Dziś coraz częściej i coraz mocniej
I coraz bardziej byku to czuję
Że albo ja już tu nie pasuję, albo już robić tego nie umiem
Jak to jest, że prawie pół życia biegałem, by zostać raperem? Miałem być polskim Eminemem
A mam tak szczerze przeciętną karierę
Jaką jeszcze muszę zapłacić cenę?
Jakie jeszcze mam przejść upokorzenie?
Całe poświęcenie, by spełnić marzenie, mam rzucić na marne? (Się zapaść pod ziemię?)
Stoję z boku, patrzę na rap jak na toksyczny związek
Z obrzydzeniem, czasami nie chcę już tego dotykać
Ale wciąż znaczy dla mnie tak wiele
Czasami nie chcę, by przy mnie oddychał
Ale tym samym po prostu jest we mnie
I jakbym głośno wtedy nie krzyczał
To są pewne rzeczy, których nie zmienię
[Refren]
Bardzo chciałem być raperem, póki nie znałem raperów
I miałem jedno marzenie, a jak byłem blisko celu
Ktoś obudził mi sumienie
Może to uzależnienie jak dragi i alkohol
I zostało tylko rzucić rap, i zostało tylko rzucić rap
Jak dziewczynę z nastoletnich lat, i zostało tylko rzucić rap
Floral Bugs, opada ostatni kwiat
[Zwrotka 2]
Byłem w stanie powiedzieć, że oddałbym wszystko
Żeby mieć karierę, i tylko ze strachu, ziomalu
Nie podpisałem wtedy cyrografu z Lucyferem
Żyłem dla rapu i z rapu, nie patrząc wcale, jaką płacę cenę
No respect do siebie, no respect do innych
Byłem bogatym i znanym frajerem
Muzyka dawała mi pewność siebie
Której mi brakowało na co dzień
Dlatego pływając codziennie w wódzie
To się tam czułem jak ryba w wodzie
Nie wiem, jak mam to powiedzieć
Nie wyrosłem z rapu, tylko mój rap się zmienił
Czasami myślę, że na bardziej nudny
Czasem po prostu, że bardziej przyziemny
Czasami tęsknię za fikcją i to nie tylko liryczną
Za obrazem siebie, który budowałem w ich oczach
Zanim to wszystko prysło, nie chcę się wahać
A jednak się waham, ciągle dręczą te same pytania
Co dała mi sława? Co mi zabrała?
Dalej chcę kręcić ten komediodramat?
Szczerze? Chyba nie kochałem muzyki
Tylko ten lifestyle, te pliki, te cipy
Te featy, te klipy i te narkotyki
Potem parodniowe odwyki, a potem parodiowe nawyki
Straty, te wady, te zdrady, te szmaty
By poczuć się kimś, gdy czułem się nikim
Zmienia się muza, zmienia się budżet
Nie zmienią się ludzie, nie zmienią się wcale
Bo tutaj albo liżesz dupę, albo nagrywasz solowy kawałek
A mi się już nie chce dłużej udawać
Jak gwiazdom porno, że dobrze się bawię
Ale niech zniknie uśmieszek mym wrogom
Nie odkładam majka, odkładam wyścig po sławę
Dasz wiarę? Wybrałem tą drogę
Zanim jeszcze w pełni dojrzałem, dasz wiarę?
Bo szczerze tak trudno napisać mi taki kawałek
W życiu dostałem już tak wiele dobra
Nie zauważałem go, nie doceniałem
Bo zmieniałem rzeczy na bani, których się tak bałem
A nawet ich nie dopuszczałem, Bugs!
[Outro]
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Najważniejsza zmiana polega na tym, że narrator nie chce już rezygnować z muzyki, ale z wyścigu po popularność. Przyznaje, że wcześniej bardziej kochał cały lifestyle związany z rapem niż samą muzykę i że przez lata budował sztuczny obraz siebie. Teraz próbuje zaakceptować bardziej zwyczajne życie, własne ograniczenia i fakt, że jego kariera nie wygląda tak, jak kiedyś sobie wyobrażał. To bardzo osobisty tekst o wypaleniu, dojrzewaniu, uzależnieniu od ambicji i próbie odzyskania zdrowej relacji z czymś, co przez pół życia definiowało jego tożsamość.













Komentarze (0)