Tekst piosenki
Mi amor uno, uno, uno momento
Przez Ciebie mam koszulę pomiętą
Dopada mnie deja vu, bo ktoś mi zwinął pięć stów
Mi dispiace, no raczej
Kiedy kochałaś się we mnie
Karmiliśmy gołębie suchą bagietką
Lecz on się się zjawił tak nagle
A nagle to po diable, błyszczący miał wąs
Wziął Cię raz na gondoli
W tańcu się nie pomylił
Gdy na dancefloorze, słodki mój Boże
Wywijał z Tobą, ja stałem obok
Mi amor uno, uno, uno momento
Przez Ciebie mam koszulę pomiętą
Dopada mnie deja vu, bo ktoś mi zwinął pięć stów
Mi dispiace, no raczej
Mi amor uno, uno, uno momento
Nawaliłaś, teraz udajesz świętą
Kici kici taś taś, choć taką włoską ma twarz
To wybaczę, wybaczę, no raczej
Miało być w sierpniu wesele, szeptałaś: tylko mój
A tu taki strzał
Umyty i ogolony miałem dmuchać balony
A zostałem sam
Może miał on większego farta, lecz to nic złego
Dam ogłoszenie, na Tindera zdjęcia:
Cześć, tu Sławomir, kawaler do wzięcia!
Mi amor uno, uno, uno momento
Przez Ciebie mam koszulę pomiętą
Dopada mnie deja vu, bo ktoś mi zwinął pięć stów
Mi dispiace, no raczej
Mi amor uno, uno, uno momento
Nawaliłaś, teraz udajesz świętą
Kici kici taś taś, choć taką włoską ma twarz
To wybaczę, wybaczę, no raczej
Gdzieś nad morzem w Szczecinie sączę se cappucinę
Czekam bella, aż mi minie
Bo choć mam tych kilka wad, numero uno to ja
Mi amor uno, uno, uno momento
Przez Ciebie mam bluzeczkę pomiętą
Dopada mnie deja vu, bo ktoś mi zwinął pięć stów
Mi dispiace, no raczej
Mi amor uno, uno, uno momento
Nawaliłaś, teraz udajesz świętą
Kici kici taś taś, choć taką włoską ma twarz
To wybaczę, wybaczę, no raczej
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Omawiane „UNO MOMENTO” to utwór disco-polo, który łączy humor, romantyczny zawód i autoironię z wyraźnie śródziemnomorską estetyką. Utwór opowiada historię mężczyzny, którego dziewczyna zostawiła dla kogoś innego, ale czyni to poprzez przerysowane obrazy, ironiczny dystans i komiczną samoświadomość, co zapobiega temu, by utwór stał się jedynie smutną piosenką o rozstaniu.
„UNO MOMENTO” bierze standardową formułę disco-polo – złamane serce, alkohol, użalanie się nad sobą – i przekształca ją w coś dziwniejszego i bardziej interesującego. Narrator jest w rozsypce, ale zdaje sobie z tego sprawę. Jest zraniony, ale nie może przestać żartować. Został porzucony dla mężczyzny z „lśniącym wąsem” i jakimś cudem wciąż tu jest, popijając cappuccino w Szczecinie, czekając, aż uczucie minie.
Narrator nigdy tak naprawdę nie wybacza, nigdy tak naprawdę nie idzie dalej, nigdy nie przestaje grać. Tytułowe „uno momento” to zarówno błaganie, jak i kłamstwo – nigdy nie ma tylko jednej chwili bólu i nie ma chwili, w której by się z tym pogodził. Po prostu śpiewa, tańczy, żartuje, bo nic innego mu nie zostało.










Komentarze (0)