Tekst piosenki
[Zwrotka 1: Louis Villain]
Yeah
Wypada się przedstawić
Jestem tym gościem, z którym ci do twarzy
W garażu Porsche i Mercedes dwa razy, a ty wybierz sobie, proszę, czym pojedziesz na pazy
Robi się późno, nie jedź do mnie, podjadę
Potem twoje łóżko pachnie Ambre Nomade
Chciałabyś pieska? To tak samo jak ja
Czekaj, chciałabyś pieska?
Weźmy od razu dwa
Zazwyczaj kilka spotkań, parę nocy i czar pryska
Moje perfumy na jej ciuchach zostaną dłużej niż ja
Śpiewa pop przy naszej ostatniej niedzieli
Mam w sobie tyle miłości, że nie mogę się nie dzielić
Przy mnie już nie musisz marzyć
Ja będę ciąglе przy tobie, bo nie pozostaw mnie złudzеń
Skoro nic dwa razy się nie zdarzy, no to może masz ochotę, żeby zostać trochę dłużej?
[Refren: Louis Villain]
Niemieckie auta, szwajcarskie zegarki
Kolega, o którego nie musisz się martwić
Zadzwoni, gdy nie odbierają koleżanki
Kolega, o którego nie musisz się martwić
Bierze sporo na rękę, jeszcze więcej na barki
Kolega, o którego nie musisz się martwić
Zadba o ciebie i zadba o twój outfit
Kolega, o którego nie musisz się martwić
[Zwrotka 2: Kaz Bałagane]
Zostawiła AirPodsy w moim aucie
Czemu sobie nie ufamy? Mam cię
Zostawiła szminkę jako ostrzeżenie, ale tylko fanty wożę za moim siedzeniem
Dobrze wiem, kotek, co tam piszczy w trawie
Tobie kupię Miu Miu, sobie kupię Pradę
Przyjaciółka twoja jak zobaczy mnie, to ci sprzeda świetną radę
Dzisiaj wszystko zjebie
Na wszelki wypadek powie ci herezję o tej rzeszy małolatek
Zatrudnimy ją, niech nam sprząta
Nigdy ci nie powiem, jaki mam stan konta
Jak usłyszę odzywki kulawe, dopuszczę Future’a i lecę, mam sprawę
Żebyś się nie czuła zbyt komfortowo
Do tego czasu to grzeczny jest Kazek
[Refren: Louis Villain]
Niemieckie auta, szwajcarskie zegarki
Kolega, o którego nie musisz się martwić
Zadzwoni, gdy nie odbierają koleżanki
Kolega, o którego nie musisz się martwić
Bierze sporo na rękę, jeszcze więcej na barki
Kolega, o którego nie musisz się martwić
Zadba o ciebie i zadba o twój outfit
Kolega, o którego nie musisz się martwić
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Utwór „Kolega, o którego…” to cyniczne, pełne przechwałek i głęboko ironiczne spojrzenie na postać „kolegi”, który w rzeczywistości jest rywalem w sferze uczuciowej. Przedstawia on bohatera kreującego się na idealnego, godnego zaufania przyjaciela kobiety – kogoś, czyje intencje są jednak dalekie od platonicznych. Utwór stanowi mistrzowski przykład gry słów i narracji prowadzonej przez niewiarygodnego narratora: powtarzane w refrenie zapewnienia, że jest on „kolegą, o którego nie trzeba się martwić”, zostają podważone przez zwrotki ukazujące go jako postać drapieżną, traktującą relacje przedmiotowo i emocjonalnie niedostępną.
Kluczowa ironia utworu opiera się na słowie „kolega”. Termin ten bywa celowo niejednoznaczny, służąc do maskowania relacji romantycznej lub seksualnej. Narrator w pełni wykorzystuje tę dwuznaczność. „Kolega, o którego…” to piosenka o instrumentalnym traktowaniu przyjaźni. Analizuje ona postać „kumpla”, który pod płaszczykiem platonicznej troski ukrywa drapieżną, wyrachowaną i lekceważącą postawę wobec kobiet. Zapewnienia płynące z refrenu to forma gaslightingu – taktyki mającej wmówić kobiecie i jej faktycznemu partnerowi, że ich podejrzenia są irracjonalne.
Utwór nie jest pochwałą takiej postawy, lecz jej portretem. Pozwalając narratorowi – poprzez własne przechwałki, sprzeczności i przejawy bezduszności – na całkowite obnażenie swojej natury, artyści tworzą postać jednocześnie charyzmatyczną i odpychającą. Słuchacz zostaje zachęcony do dostrzeżenia tego, co kryje się pod maską bogactwa i niezawodności „kolegi”: jego kompleksów i egoizmu. To surowy, cyniczny i podszyty czarnym humorem komentarz do współczesnych relacji, w których „przyjaźń” może być przykrywką dla wykorzystywania, a „kolega, o którego nie trzeba się martwić”, często okazuje się osobą, która powinna budzić największy niepokój.



















Komentarze (0)