Tekst piosenki
[Intro]
[Zwrotka 1 – Opał]
Przecież dobrze wiesz, że lubię kiedy patrzysz na mnie wzrokiem, który kłamie
Wzrokiem, który ma rozbudzić albo wzburzyć fale
Kortyzolu z noradrenaliną (co)
Chodź poudajemy, że to miłość
Chodź poudajemy, że się zastanowisz, czy zostaniesz na noc
I że mało cię obchodzi to, czy robię duże siano
Poudaję, że to walka na mruganie; gram ze ścianą
I że nie prowadzę wojny w głowie – to wewnętrzny dialog
Poudawaj, że nie jesteś taka, choć wiem że tak samo
Utożsamiasz się z uczuciem, w którym tracimy tożsamość
Że nie czułaś nigdy się tak naga, zostając ubraną
I że odpowiada ci to, kiedy odpowiadam ciszą
Że nie lubisz ludzi, i tak samo nie nudzi cię widok
I że też się niе zamartwiasz tym, że to może przeminąć
Żе wolisz wymianę zdania od wymiany płynów (haha)
Poudawaj, że też pomyślałaś, że „kiedyś to było”
Gdy leciała jakaś nowa fala, i nas nie porwała z nią
Dla ciebie postaram się udawać, że potrafię w dom
Nie udaję mała; wciąż mam dłonie jak w sub-zero
Ale w mojej Nibylandii zawsze najważniejsze było, żeby
[Bridge]
Braciak miał gdzie spać, i pamiętać, by wpadać w zachwyt
Spadać tylko tak, żeby się złapać przed ostatnim
Tak samo patrzeć na świat, jak kiedy nikt nie patrzy
A na całą resztę połóż fuck, i chodź poudawajmy
[Refren]
No chodź – poudajemy, że to miłość
Że ten świat – to nasza Nibylandia
No chodź – poudajemy, że to miłość
Że to bajka; miłość to magia
[Zwrotka 2 – Opał, Faustyna Maciejczuk]
Mogłabym być twoją Wenus z Milo
Boginią, bez ramion, które nie przetrwały próby czasu
Trzymaj mnie i przytul; bądź blisko
No chodź – poudajemy, że to miłość
Tylko real love
Chwilo trwaj
Powiedz, że jestem piękna
Od serca, a to cena, którą żyje świat
Przemija, jak wyznanie w SMS-ach
No chodź – poudajemy, że to miłość
Połóż na mnie ramię i połóż się na mnie
Lubię, kiedy w głowie gra nam sample, choć ustaje beat
Poudaję, że zostanę, bo i tak nie mam nic w planie
Zamiast powiedzieć otwarcie, że nie potrafiłem wyjść
Stojąc w prawdzie, lubię, kiedy patrzysz wzrokiem, który kłamie
I ściąga ze mnie nostalgię, pod którą się chowa wstyd
Więc udajesz, że to barter; i że w zamian – tylko dla mnie
Ściągasz nie tylko ubranie, ale przebranie i filtr
No big deal, mam mechanizm obronny i kilka barier
Żeby wyjść; miasto zawsze oddaje mi jakiś sidequest
Siedem z nich – to rodzina
Siedem – rap
Siedem – cashback
Przecież to niczyja wina, i nieważne, i ogarnę
Przecież znasz mnie
Wszystko w imię ducha i spokoju
Ale ta branża to kurwa, więc nie wpuszczam Cię do lore’u
Pare sekund może dłużyć ci się, więc udaję znowu
Że nie czułem nic, gdy vis-à-vis staliśmy w przedpokoju
[Refren]
No chodź – poudajemy, że to miłość
Że ten świat – to nasza Nibylandia
No chodź – poudajemy, że to miłość
Że to bajka; miłość to magia
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Utwór analizuje najbardziej niewygodną prawdę współczesnej intymności: czasami najuczciwszą rzeczą, jaką mogą zrobić dwie osoby, jest leżenie razem. Piosenka odrzuca cynizm, Opał i Faustyna to nie są zgorzkniali ludzie kpiący z miłości. To zranieni ludzie, którzy zbudowali trwałą architekturę pozoru, ponieważ alternatywa – szczerość, wrażliwość, ryzyko prawdziwego upadku – jest zbyt niebezpieczna.
Powtarzane „no chodź” jest czułe, niemal błagalne. Jednak to nie manipulacja, to oferta bezpieczeństwa. „W mojej Nibylandii najważniejsze było zawsze to, / żeby mój brat miał gdzie spać i żeby pamiętał, żeby się dziwić”, w tym kontekście udawanie staje się aktem troski – chronienie innych przed własną ciemnością.
Nie ma chwili, w której Opał i Faustyna przestają udawać i przyznają się do winy. Nibylandia to nie miejsce, z którego się ucieka, to miejsce, które się podtrzymuje. Każdego dnia budzisz się i znów zgadzasz się na fikcję. Tragicznym spostrzeżeniem jest to, że dla niektórych może to być najbliższa rzecz do miłości – nie dlatego, że nie są zdolni do niczego więcej, ale dlatego, że świat uczynił uczciwość zbyt kosztowną.
„Nibylandia” traktuje o odgrywaniu intymności w epoce, w której autentyczność stała się towarem. Piosenka dowodzi, że udawanie może być bardziej szczere niż twierdzenie o prawdzie, ponieważ przynajmniej udawanie przyznaje się do własnej sztuczności. Utwór oparty jest na równowadze: melancholijnej, ale nie beznadziejnej, cynicznej, ale nie okrutnej, samoświadomej, ale nie sparaliżowanej. Opał i Faustyna nie niszczą iluzji – zamieszkują ją czule, świadomie i zapraszają słuchaczy do tego samego.













Komentarze (0)