Tekst piosenki
[Zwrotka 1]
Z wysokiego stropu widok w szary blok (szary blok)
Całe miasto otuliła zimna mgła (zimna mgła)
Ostatnia poświata z między zasłon (zasłon)
Pokolorowała salon w szary mat (szary mat)
Zmieszałem się z taką samą barwą (barwą)
W takie wieczory ciepło wpada z miejskich lamp (miejskich lamp)
Najpierw przestałem tęsknić, potem pragnąć
By w końcu przestać kochać i odczuwać strach
[Refren]
Choć zapada noc, noc
Z odrapanych bloków biorę szary ton
To ona da kolor
Lekko zmieszany taką samą farbą
Mała, cały nasz blok, blok
Rzucam pod klatką napis, że już całe to
Wchłonął monochrom
Miasto musiało scalić się z nostalgią
Choć zapada noc, noc
W odrapanych skokach prosto w szary blok
To ona da wolność
Z poszarzałych bloków gdzieś pod nowy dach
Musiałem jej dotknąć
Najpierw przestałem tęsknić, potem pragnąć
By w końcu, by w końcu
By w końcu przestać kochać i odczuwać strach
[Zwrotka 2]
Niezmiennie chciałem na stałe mieć
Coś więcej niż tylko zmianę, wiesz
Wstrząśnięte, lekko zmieszane dłonie
Na dłoniach złożone w amen
Niezmiеnnie chciałem na stałe miеć
Miłość, serce więc dałem w grawer
Nie zmieszczę tam już nic więcej
Niż swoje dane, został mi skrawek
Powietrze pachnie jak dawniej:
Tytoń, atrament i goździk
Pytałaś, jak się dziś mam, ej
Od godzin szukam emoji
Będąc i nie będąc w stanie
Postawisz za mnie trzy kropki
Będąc i nie będąc w stanie
Lękowym i nieważkości
Ta cisza to mój nowy diament
Tak długo, jak mogę, pozostanę w lowkey, ej
Uczyli manier, że cisza nie kłamie
I że cisza ma się do forsy, ej
Powiedz, że zrobisz to dla mnie
To chyba ostatnie, o co mogłem prosić
Skarbie, weź puchę lub farbę na klatkę
I napisz tam coś o miłości, ej
[Refren]
Choć zapada noc, noc
Z odrapanych bloków biorę szary ton
To ona da kolor
Lekko zmieszany taką samą farbą
Mała, cały nasz blok, blok
Rzucam pod klatką napis, że już całe to
Wchłonął monochrom
Miasto musiało scalić się z nostalgią
Choć zapada noc, noc
W odrapanych skokach prosto w szary blok
To ona da wolność
Z poszarzałych bloków gdzieś pod nowy dach
Musiałem jej dotknąć
Najpierw przestałem tęsknić, potem pragnąć
By w końcu, by w końcu
By w końcu przestać kochać i odczuwać strach
[Zwrotka 3]
To miasto mnie oduczy ufać
Myśli zagłusza nam minimal techno
Jej usta się świecą jak w UV
A dupa porusza się na double tempo
Od zawsze najbardziej mnie ruszała dusza
I to, że w nią wpuściłaś ciemność
A to już wyraźnie odróżnia od typów
Co tutaj polują na mięso
Wszystko nam każe uwierzyć
Że to już wolność i przez to
Tak łatwo będzie się przegryźć
Przez słodko-gorzkie szaleństwo
Ta szarość tylko pogłębi się
Z kolorową tabletką
Wytrzymaj, mała, i przeżyj
To, co zostawiła przeszłość
Pół nocy oglądałem niebo
Przez lekko przymkniętą szybę w samochodzie
Tak bardzo się zżyłem z nadzieją
Że będę mógł jeszcze raz zobaczyć zorzę
To śmieszne, bo wiem, że w tym smogu i mieście
To szanse są na to znikome
Weź bletkę, są z tyłu w apteczce
Na szczęście zabrałem ze sobą aurorę
[Refren]
Choć zapada noc, noc
Z odrapanych bloków biorę szary ton
To ona da kolor
Lekko zmieszany taką samą farbą
Mała, cały nasz blok, blok
Rzucam pod klatką napis, że już całe to
Wchłonął monochrom
Miasto musiało scalić się z nostalgią
Choć zapada noc, noc
W odrapanych skokach prosto w szary blok
To ona da wolność
Z poszarzałych bloków gdzieś pod nowy dach
Musiałem jej dotknąć
Najpierw przestałem tęsknić, potem pragnąć
By w końcu, by w końcu
By w końcu przestać kochać i odczuwać strach
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
„SZARY MAT” to piosenka o nauce życia w szarości – nie jako porażce, ale jako świadomej postawie estetycznej i emocjonalnej. Tytuł odnosi się do płaskiej, matowej szarej farby: nieodbijającej światła, pochłaniającej światło, a nie odbijającej go z powrotem. Opał wybiera szarość nie jako brak koloru, ale jako obecność – substancję, ton, sposób bycia, który odrzuca gwałtowną biegunowość czerni i bieli, radości i rozpaczy, miłości i obojętności.
Omawiany tekst to manifest Opała na rzecz życia poza tyranią żywych emocji. Tam, gdzie popkultura domaga się uzdrowienia, przełomu i jaskrawych barw powrotu do zdrowia, on oferuje szarość – nie jako rezygnację, ale jako mądrość. Szarość to kolor zwietrzałego betonu, mgły o świcie, matowej fotografii, która nie razi. To cień kogoś, kto przestał tęsknić, bo tęsknota go wyczerpała, przestał pragnąć, bo pożądanie go paliło, przestał kochać, bo miłość żądała zbyt wiele, i w końcu przestał się bać, bo strach był ostatnią nicią łączącą go ze światem, który wciąż go rani.
Ale szarość nie jest pusta. Zawiera tytoń i atrament, minimalistyczne techno i wspomnienie zorzy polarnej, wiadomość na ścianie klatki schodowej, trzy kropki czekające na dopełnienie. W „SZARY MAT” nie pojawia się nagły kolor, jest tylko powolne, rozważne, honorowe objęcie szarego matu – a w tej akceptacji dziwne poczucie wolności.
W oficjalnym oświadczeniu na temat projektu, czytamy: „’OPA7′ to najdojrzalszy z dotychczasowych projektów Opała — album, który już samym tytułem podkreśla jego tożsamość i pewność miejsca rapera na scenie. Wyprodukowany przez Blindersa zaskakuje różnorodnością brzmień: od klasycznego nowojorskiego rapu, przez elektroniczny trance i trapowe bangery, a kończąc na nastrojowym cloudzie. Cały materiał, jak zawsze u Opała, spaja SŁOWO. Teksty artysty są niezwykle osobiste, szczere i pozbawione pustych wersów, często uderzają emocjonalną intensywnością. 'OPA7′ to świadectwo artystycznej świadomości i momentu, w którym artysta w pełni rozumie, kim jest i co chce przekazać słuchaczom”.













Komentarze (0)