
Tekst piosenki
[Intro/Zwrotka 1]
Halo, halo tu Londyn…
Nie nasza rzecz, nasza rzecz naszą robić rzecz
Nie nasza rzecz, nasza rzecz naszą robić rzecz
Nie nasza rzecz, nasza rzecz naszą robić rzecz
Nie nasza to rzecz
[Refren]
Verfluchten polnischen, polnischen
Partisanen, Banditen, Banditen
Verfluchten polnischen, polnischen
Partisanen, Banditen, Banditen
[Zwrotka 2]
Halo, halo, tutaj Londyn, tutaj Londyn
Ona czarna, a on blondyn, a on blondyn
Halo, halo, tutaj Londyn, tutaj Londyn
Ona czarna, a on blondyn, a on blondyn
Myślę sobie, zważ robaczku w czym się moczysz
Trach, pif, paf, bum i do Bozi i do Bozi
Myślę sobie, zważ robaczku w czym się moczysz
Trach, pif, paf, bum i do Bozi i do Bozi
I do Bozi i do Bozi
I do Bozi i do Bozi
I do Bozi i do Bozi
I do Bozi frrrrrr
Do Bozi
[Refren]
[Zwrotka 3]
Halo, halo, tutaj Londyn, tutaj Londyn
Ona czarna, a on blondyn, a on blondyn
Słuchaj Londyn, nam nie trzeba audycji
My żądamy amunicji, amunicji!
Halo, halo, tutaj Londyn, tutaj Londyn
Ona czarna, a on blondyn, a on blondyn
Jak tam u was? – jest spokojnie jak na wojnie
Tu pierdolnie, tam pierdolnie znów spokojnie
Yes, Yes, Yes!
[Outro]
All right, haha!
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Kompozycja nawiązuje do kwestii tytułowych alianckich zrzutów broni i amunicji, przeznaczonych dla żołnierzy walczących w Powstaniu Warszawskim. W pierwszych tygodniach walk wsparcie to było niewystarczające, loty utrudniała bowiem odległość oraz zakaz lądowania na lotniskach kontrolowanych przez Rosjan. Z uwagi na duże straty, alianckie dowództwo przez większość czasu sprzeciwiało się lotom nad Warszawę, ulegając jedynie pod naporem nacisków dyplomatycznych ze strony rządu na uchodźctwie.
Kiedy w połowie września 1944 roku Stalin wyraził wreszcie zgodę na lądowania alianckich bombowców – co pozwoliło na przeprowadzenie operacji „Frantic VII” z udziałem ponad setki „Latających Fortec” – było już zbyt późno, aby odwrócić tragiczną sytuację powstania.
W kompozycji Lao Che podmiotem lirycznym jest żołnierz Armii Krajowej, rozczarowany biernością domniemanych sojuszników. Nie interesuje go płynąca z zachodu radiowa propaganda, ale realne wsparcie, mierzone ilością broni i amunicji („Słuchaj Londyn, nam nie trzeba audycji / My żądamy amunicji, amunicji!”).
Zachodni „sojusznicy” wydają się nie rozumieć powagi sytuacji oraz dramatycznego położenia powstańców, co wywołuje u AK-owca gniew i irytację („Jak tam u was? – jest spokojnie jak na wojnie / Tu pierdolnie, tam pierdolnie, znów spokojnie / Yes, Yes, Yes!”).
Na początku utworu słyszymy fragment przemówienia Stanisława Mikołajczyka, premiera rządu na uchodźctwie, wygłoszonego w dniu lądowania aliantów w Normandii, tj. 6 czerwca 1944 roku. Inny fragment tego samego wystąpienia pojawia się również w „Starym Mieście”.












Komentarze (0)