
Tekst piosenki
[Refren]
I choć żadne z nas tu nie ma jeszcze pięćdziesięciu lat
Ale wszyscy razem jednym głosem pierdolimy świat
Nie umiemy się ogarnąć, ani ona, ani ja
Tylko czasem ją gdzieś złapię kiedy lata blisko dna
Kiedy oni chcą od życia tylko parę drogich szmat
A ja znowu o niej myślę kiedy noc nie daje spać nam
Kiedy noc nie daje spać nam
Kiedy noc nie daje spać nam
[Zwrotka 1]
Wyszedłem do sklepu po bułkę i wódkę, ej bywało trudniej
Wziąłem jeszcze lufkę, bo nie było bletek
A po bongo pojadę później
Za czasów, gdy pusto na półce, piłeczka na szkółce
A resztę dosłuchaj na „Blackout”
Szukam w sobie dzieciaka, co jako jedyny nie zawiódł przez lata
Chcę się bawić i latać, chcę się bawić i latać
Kolory blekną, a jej oczy błędne
A we mnie odzywa się szatan
Ty nie szukaj diabła, bo nadzieja padła
Po tym jak się wszyscy poddali
Dzisiaj spotkałem ją samą gdzieś w lesie
A wczoraj tam na pełnej sali
Minąłem ją, teraz ma córkę i syna
Mówiłem na siatę go młoda
A potem Trentino i Włochy
A ona, że bliżej Polonia, no szkoda
Jej oczy zmęczone jak moje i widzę, że nie poddała się dzisiaj
A chciała się tylko pojawić w napisach
A ma dosyć życia za życia
I nie wiem co robić, gdy wszystko za trudne
A twoje życie to burdel
Już lepiej tego nie ujmę i syp mi ziemi na trumnę
[Refren]
I choć żadne z nas tu nie ma jeszcze pięćdziesięciu lat
Ale wszyscy razem jednym głosem pierdolimy świat
Nie umiemy się ogarnąć, ani ona, ani ja
Tylko czasem ją gdzieś złapię kiedy lata blisko dna
Kiedy oni chcą od życia tylko parę drogich szmat
A ja znowu o niej myślę kiedy noc nie daje spać nam
Kiedy noc nie daje spać nam
Kiedy noc nie daje spać nam
[Outro]
Ja zabiorę ci wszystkie szare dni
I każdy chory koszmar, który śnisz
Bo widzę, że poza mną nie masz nic
A ja sam jestem nikim, a więc ciii…
I znowu gaszę światła, włączam film
Przepraszam, że zabrałem ci tyle chwil
A mi jest dalej zimno przy swojej bladej skórze
A tobie pewnie ciepło, gdzieś w jego nowej furze
Kiedy noc nie daje spać nam
Kiedy noc nie daje spać
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
„FML” to utwór pokazujący nam, jak skomplikowane bywa czasami ludzkie życie i jak kruche jest wszystko to, co pieczołowicie budujemy przez lata, zmierzając ku naszym celom i marzeniom. Wszyscy chcemy dla siebie szczęścia, mamy swoje nadzieje i plany, oczekiwania co do tego, jak będzie wyglądać nasza przyszłość. Nie każdy jednak osiągnie sukces i dostanie to, czego pragnie – los nie traktuje nas równo i często sprowadza na ziemię tych, którym uda się wznieść nieco wyżej.
Kartky nie zamierza jednak załamywać rąk nad sobą i światem. Wie, czego chce i nie boi się ciężko pracować na to, by osiągnąć zamierzone cele. Zdaje sobie sprawę z tego, że tylko idąc naprzód może dokądkolwiek dojść w życiu i nie zamierza marnować czasu na gdybanie, na wątpliwości. Dostatecznie dużo napatrzył się na ludzi, których wielkie plany zniweczyła szara codzienność, zmieniając ambicje w pył, pozbawiając siły do działania.
On sam nie chce tak skończyć, dlatego zrobi wszystko, by piąć się w górę, włoży w swoje działania tyle wysiłku, ile tylko jest w stanie. Szczęściu trzeba pomóc i nie warto liczyć na to, że wszystko rozwiąże się samo, bez naszego udziału. Tylko krok po kroku realizując swoje cele, wytrwale pracując na sukces jesteśmy w stanie dostać to, czego pragniemy.












Komentarze (0)