Tekst piosenki
J’suis marqué par le temps qui passe
Les plans bizarres, les p’tites, les grandes histoires
Les filles faciles, les groupies la devant l’miroir je compile
Le passé, le conquis, les quêtes et les ronces qui nous guêtent
J’avance, arrondi ma maigre bourse
Sur un air de guitare, putain le blues est pile à l’heure
Chéri, j’suis minable, prend un flingue c’soir tu visera l’coeur
J’fait l’bilan dans ma salle de bain :
J’prend des kilos, j’fume trop pillons, j’ai des cernes de dingue
Le cerveau fume pour ces gomi
J’veux trouver la bonne, celle qu’on peut pas gommer
J’veux gueuler „je t’aime” au cro-mi
Fini la thug life, moi j’veux une big bre-cham
Mais si ça l’fait pas t’inquiète j’retournerai au coup d’brushing
Refrain :
J’veux juste prendre un bain
Et sortir comme neuf
Plus rien à foutre de ma rue, du game ou de la pub
J’veux juste un grand joint et quelques hors d’oeuvres
Une femme pas une pute, qui m’apaise et qui m’rassure
Bien sur que j’veux le yatch et la villa L.A
Tracé à perpet’, chez les indiens ou les berbères
Payé par mes caisses claires, mes rimes sales et perverses
Avant d’croiser Cerbère, juste après mon enterrement
J’aime pas les gens tellement, j’suis chiant gère sans cerveau
Rêvant à grand, j’aime quand c’est beau , j’m’élance et j’chante
Érotique est le type, je n’y peut rien
épique serra la suite car je suis épicurien
J’pique une tête dans le bain moussant
Son à fond, j’fait du boucan
Demain serra radieu, tant mieu, moi j’veux du beau temps
Éloquant sur ce genre de thème, tout en déconnant
Mais c’est détonnant, quand j’scande je t’aime
Yeah
Refrain
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Utwór stanowi głęboką, introspektywną refleksję rapera A2H, który czuje się „naznaczony upływem czasu” i wyraźnie zmęczony swoim dotychczasowym, chaotycznym życiem. Dokonuje swoistego bilansu w łazience, zauważając negatywne skutki swojego trybu życia: przybrał na wadze, pali za dużo marihuany („pillon”), ma potężne sińce pod oczami. Wyraża silne pragnienie metaforycznej „kąpieli i wyjścia jak nowy”, odcięcia się od presji ulicy, muzycznej „gry” i medialnego szumu. Marzy o prostych przyjemnościach – dużym joincie, dobrych przystawkach – ale przede wszystkim o znalezieniu tej jedynej, prawdziwej kobiety („nie dziwki”), która przyniesie mu ukojenie i poczucie bezpieczeństwa, pozwalając definitywnie skończyć z erą „thug life”.
Mimo tej wyraźnej tęsknoty za spokojem i stabilizacją, w raperze wciąż tlą się dawne ambicje związane z osiągnięciem luksusowego statusu (wymienia jacht, willę w Los Angeles) i możliwością dalekich, egzotycznych podróży („do Indian lub Berberów”), które miałyby być finansowane z jego twórczości muzycznej, określanej jako „brudne i perwersyjne rymy”. Opisuje siebie jako postać skomplikowaną: trudną w obejściu („upierdliwy”), impulsywną („zarządzający bez mózgu”), ale jednocześnie epikurejską (ceniącą przyjemności życia) i zdolną do głębokich uczuć oraz elokwencji. Ostatecznie wydaje się dążyć do znalezienia miłości i wewnętrznego spokoju, choć z tyłu głowy zachowuje plan awaryjny powrotu do dawnego stylu życia, gdyby ta przemiana się nie powiodła.











Komentarze (0)