
Tekst piosenki
[Intro]
Weely, kurwa mamy to!
[Zwrotka 1: Aleshen]
Nie mam czasu, by rozkminiać czemu tak znużony jestem
Pewnie przez to, że zaza wróciła w chuj tęsknił Aleshen (Serio)
Chce mnie umoralnić, wsadza setę w nosa, co i
Gramy to codziennie, lecę po ciebie Skolim
Zmieniam rymy jak skarpetki, szybko nudzą mi się teksty
Szybko nudzi mi się wszystko, może przez to jestem pierwszym tym stylem
Idziesz po wygraną, to jest w jedną stronę bilet
Większość sceny rapu, dobre bajki, tak jak Filler ma
Pyta mnie, czy widzę więcej z takiej wysokości, ma
Wyobraź sobie, czujesz się jak Ryan Gosling
Drive mam na biegu, speedrun po aglomeracji
Pyta jaki cel mnie, od stacji do stacji
Spalimy sporo diesel’a przejebiemy trochę kaski
Mówię to co chcę usłyszeć jak nie ma racji
Naruchałem się, a to mój czas na odpoczynek
Gdzie mój czas na spokój, gdzie mój czas na kimę?
Widać w moich twarzach, że oddychają tym samym
Tym samym powietrzem
Zawiodłem się na ludziach, mam swoje małe stado
I nie dbamy o resztę
Znam psychologów i psychiatrów, ćpunów, hazardzistów
Scamerów, sterydziarzy tak wygląda dzisiaj hip-hop
Dzień z nami dla niej to jak trailer do filmu
Niech się przyniesie otwierać, mimo tego, że jest blisko
[Zwrotka 2: Białas]
Zachorowałem na biedę, szukając lekarstwa
Tak długo byłem sukcesu głodny, że zaszła autofagia
Nie robię nic na siłę, chociaż życie proste mam jak sztanga
Ja biorę to na luźno, jakbym dostał bombę z partyzanta
Słyszałem, że mam duże ego i być może to jest prawda
Lecz do końca nie czuję tego, jak implanta
W świecie rapu to ja jestem, kurwa, jak Islandia
Bo albo na mnie ciągle światło, albo noc polarna
Twoja dziewczyna chce być blisko gwiazd, jak astronauta
Zawsze po koncercie białą brodę ma, jak Gandalf
Diamenty na mojej szyi tańczą Beezy dance
Ona chce tu leżeć z mokrym brzuchem, jak po USG
[Zwrotka 3: Vkie]
Się wjebalim na wyżyny, teraz zejdź mi z oczu
Jaka miłość, dawno nie czuję jej do hip-hopu
Skłamałem jej w żywe oczy, chyba jestem oszust
Co tam, kurwa, szczury? Ja z gatunku kotów
Szmato ja gonię, kabonę, a nie gonie marzeń
Na hip-hopie się dorobię, wyrucham, zostawię
Porażka była tak blisko, kurwa, prawie, prawie
Chce tylko spać i zarabiać, jak stary dziadek
Nie wiesz, co masz robić, może ci pokażę tarot
Chłopcy tu, gdzie mieszkam, ciągle się zastanawiają
Hejterzy 40 kilo, weź mnie puknij w jajo
Hip-hopowcy, same gwiazdy, ja pierdolę salon
[Zwrotka 4: Macias]
To jest chore, który rok mi wpada kapsa za rapowe gówno
Małolat z łodzi znają mnie banany i podwórko
Nie zatrzymuję się na światłach, kiedy jadę furką
Może dlatego nie mam prawka, chociaż miałem chuj w to
Tańczę money dance suko z moimi kamieniami
Ponoć mam dwubiegunówę, sam siedzę jak z kolegami
Ja z szacunkiem do każdego, kto z szacunkiem do mnie stary
I nie zapomniałem o tym, kiedy wpadły nominały
Nie żyjemy w Matrixe, a mnie cisną dzieci neo
Co jest z wami dziwki? Słuchaj jak to wrzucam na stereo
Hip-hop dał mi życie, hip-hop dał ambicje, dał dinero
Hip-hop zrobił wszystko, a wam kurwy chuj do tego
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Tekst piosenki, będący zlepkiem wypowiedzi kilku artystów, maluje obraz życia na szczycie sceny hip-hopowej, pełnego sukcesów, pieniędzy i szybkiego tempa, co symbolizuje już początkowe „mamy to!”. Narratorzy opisują swoje doświadczenia z popularnością, która przynosi zarówno luksusy i poczucie bycia na topie („czujesz się jak Ryan Gosling”, „diamenty na mojej szyi”), jak i zmęczenie („nie mam czasu, by rozkminiać czemu tak znużony jestem”) oraz potrzebę odpoczynku. Mimo osiągnięć, pojawia się rozczarowanie ludźmi i poleganie na wąskim gronie zaufanych osób („mam swoje małe stado i nie dbamy o resztę”), a także świadomość mroczniejszej strony tego środowiska, w tym kontakt z uzależnieniami, nieuczciwością i presją.
Artyści wyrażają silną ambicję, napędzaną często przez przeszłe trudy („Zachorowałem na biedę, szukając lekarstwa”) i głód sukcesu. Ich stosunek do samego hip-hopu jest złożony: dla jednych to pasja i źródło utrzymania („Hip-hop dał mi życie, hip-hop dał ambicje, dał dinero”), dla innych narzędzie do zarobku, wobec którego mogą czuć cynizm lub utratę dawnej miłości („Jaka miłość, dawno nie czuję jej do hip-hopu”, „Na hip-hopie się dorobię, wyrucham, zostawię”). Wspólnym mianownikiem jest duma z własnego, unikalnego stylu, odrzucenie krytyki hejterów oraz chęć dominacji na scenie, manifestowana poprzez bezpośredni język i konfrontacyjną postawę.













Komentarze (0)