
Tekst piosenki
To nie ja w twoich myślach zawsze byłam
To nie ja okazałam się jedyną
Już nie wierzę w twoje słowa
I nie proszę o nic więcej
Tylko zostaw mnie
To ten szron pokrył dzisiaj wszystkie drzewa
To ten zmrok nad mym domem rzucił cienie
Przyszła zima nazbyt wcześnie
W ciemnej sieni płaszcz twój wisi
Nie pamięta cię
Cztery pory roku znałam tylko ciebie
Cztery pory krótkie, długie chwile smutne
Które dałeś mi
To nie ty słyszysz dziś poranne ptaki
To nie ty widzisz te zielone trawy
Ciepły wiatr mam znów we włosach
Słońce trzyma mnie w ramionach
Pieści czoło me
To ten blask, co oślepia oczy moje
To ten żar, co mnie zmienia w żywy ogień
Nad mą głową babie lato
Łąki już w czerwieni maków
I rumienię się
Cztery pory roku znałam tylko ciebie
Cztery pory krótkie, długie chwile smutne
Które dałeś mi
To ten sen, co muzykę w pole niesie
To ta noc w parku tuli złote liście
Jesień toczy kręgi wspomnień
A wraz z nimi znowu do mnie
Powróciłeś ty
Powiedz jak mam cię zapomnieć
Skoro stoisz u mych drzwi
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
W tekście tego utworu Ania Rusowicz zwraca się do mężczyzny, którego kocha, a który okazał się zdrajcą i oszustem. Będąc z nią w związku tak naprawdę nieustannie myślał o innej kobiecie. Rusowicz zorientowała się, że to nie ona była przedmiotem jego miłości, że to nie o niej śnił nocami. Rozstanie z ukochanym było dla niej bolesne i złamało jej serce.
Prosi więc ukochanego żeby dłużej jej nie okłamywał i po prostu odszedł. Lepiej jej będzie samej niż u boku człowieka, który tak długo ją oszukiwał. W tekście utworu wspomina mężczyzna, wspólne chwile i daje wyraz wielkiego smutku, złamanego serca i rozpaczy po utracie ukochanego człowieka.
Czyni to grając drobnymi, codziennymi symbolami, które przypominają jej to, co było między nimi. Płaszcz mężczyzny wciąż wisi na wieszaku w jej domu – i codziennie daje jej kolejne fale smutku. Rusowicz mówi, że tego roku zima przyszła szybciej niż zwykle – zima w jej sercu. Chłód i ciemność ogarnęły całe jej życie.
Coś się jednak zmienia, artystka coraz lepiej się czuje, do jej świata znów zawitało słońce. A to dlatego, że ukochany wrócił, znów stanął w jej drzwiach. I choć ze wszystkich sił probówała go zapomnieć i ruszyć naprzód, to nie potrafi, tym bardziej, że on nieustannie o sobie przypomina. Miłość jest silniejsza.











Komentarze (0)