
Tekst piosenki
Ciągle pada! Asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby,
Mokre niebo się opuszcza coraz niżej,
żeby przejrzeć się w marszczonej deszczem wodzie. A ja?
A ja chodzę desperacko i na przekór wszystkim moknę,
Patrzę w niebo, chwytam w usta deszczu krople,
patrzą na mnie rozpłaszczone twarze w oknie, to nic.
Ciągle pada! Ludzie biegną, bo się bardzo boją deszczu,
Stoją w bramie, ledwie się w tej bramie mieszcząc,
ludzie skaczą przez kałuże na swej drodze. A ja?
A ja chodzę, nie przejmując się ulewą ani spiesząc,
Czując jak mi krople deszczu usta pieszczą,
ze złożonym parasolem idę pieszo, o tak!
Ciągle pada, alejkami już strumienie wody płyną,
Jakaś para się okryła peleryną,
przyglądając się jak mokną bzy w ogrodzie. A ja?
A ja chodzę w strugach wody, ale z czołem podniesionym,
Żadna siła mnie nie zmusza i nie goni,
idę niby zwiastun burzy z kwiatkiem w dłoni, o tak.
Ciągle pada, nagle ogniem otworzyły się niebiosa,
Potem zaczął deszcz ulewny siec z ukosa,
liście klonu się zatrzęsły w wielkiej trwodze. A ja?
A ja chodzę i niestraszna mi wichura ni ulewa,
Ani piorun, który trafił obok drzewa,
słucham wiatru, który wciąż inaczej śpiewa.
Uuu…
Uuu…
Uuu…
Uuu…
Ciągle pada, nagle ogniem otworzyły się niebiosa,
Potem zaczął deszcz ulewny siec z ukosa,
liście klonu się zatrzęsły w wielkiej trwodze. A ja?
A ja chodzę i niestraszna mi wichura ni ulewa,
Ani piorun, który trafił obok drzewa,
słucham wiatru, który wciąż inaczej śpiewa.
Uuu…
Uuu…
Uuu…
Uuu
Ciągle pada…
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Deszczowa piosenka z repertuaru Czerwonych Gitar. Nagrany w 1974 roku przebój jest prostą, jednoznaczną opowieścią o obfitych opadach i tym, co wiąże się z deszczową pogodą. Narrator piosenki opisuje mokry świat, w którym ulicami płynie rzeka stworzona przez opady. Obserwuje ludzi, opowiada o ich zachowaniach i przyzwyczajeniach.
Krajewski zdaje się być tutaj niemym obserwatorem, który gdzieś z okna swojego domu spogląda na ulicę. Widzi wszystkich tych, którzy uciekają przed deszczem, przeskakują kałuże, boją się wody. Sam nie rozumie skąd ten lęk przed naturą, przed samą wodą. To właśnie można rozumieć jako swoiste drugie dno tekstu – dlaczego ludzie tak boją się tego, co naturalne, prawdziwe? – zastanawia się wokalista.
Nagle i on wychodzi z domu – nie jest mu straszna ani wichura, ani ulewa. I wciąż patrzy na ludzi i ich deszczowe zachowania. Tam, gdzie inni uciekają, on kroczy powoli. Wczuwa się w deszczową atmosferę, chłonie świeże powietrze i czyni socjologiczne obserwacje.












Komentarze (0)