Tekst piosenki
W karczmie z widokiem na Golgotę
Możesz się dzisiaj napić z łotrem
Leje się wino krwawe, złote
Stoły i pyski świecą mokre
Ten ścisk to zysk dla gospodarza
Wieść się po mieście szerzy chyża
Że można ujrzeć tu zbrodniarza
Co właśnie wyłgał się od krzyża
Żyjemy! Dobra nasza!
Co z życia chcesz, za życia bierz!
Pijmy za Barabasza!
Barabasz pije też!
Pije, lecz mowy nie odzyskał
Jeszcze nie pojął, że ocalał
Dłoń, która kubek wina ściska –
Jakby ściskała łeb bretnala
Stopy pod stołem plącze w tańcu
Szaleńca, co o drogę pyta:
Każda z nich stopą jest – skazańca
A wolna! Żywa! Nieprzebita!
Żyjemy! Dobra nasza!
Co z życia chcesz, za życia bierz!
Pijmy za Barabasza!
Barabasz pije też!
Piją mieszczanie i żebracy
Żołdacy odstawili włócznie
I piją też po ciężkiej pracy
Bawi się całe miasto hucznie
Namiestnik dał dowody łaski!
Bez łaski – czymże byłby żywot?
Toasty, śpiewy i oklaski
– Jest na tym świecie sprawiedliwość!
Żyjemy! Dobra nasza!
Co z życia chcesz, za życia bierz!
Pijmy za Barabasza!
Barabasz pije też!
Ryknął Barabasz śmiechem wreszcie
Ręce szeroko rozkrzyżował –
I poszła nowa wieść po mieście:
– Żyje! Żartuje, bestia zdrowa!
Słychać w pałacu, co się święci
Próżno się Piłat usnąć stara
Bezładnie tańczą mu w pamięci
Słowa – polityka, tłum i wiara…
Żyjemy! Dobra nasza!
Co z życia chcesz, za życia bierz!
Pijmy za Barabasza!
Barabasz pije też!
W karczmie z widokiem na Golgotę
Blask świtu po skorupach skacze
Gospodarz przegnał precz hołotę
I liczy zysk. Barabasz płacze
Żyjemy! Dobra nasza!
Co z życia chcesz, za życia bierz!
Pijmy za Barabasza!
Barabasz człowiek też!
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
W kolejnym z szeregu inspirowanych Biblią utworów Jacek Kaczmarski opisuje historię, która stanowi uzupełnienie wydarzeń przedstawionych w Ewangeliach.
Bohaterem jest Barabasz, żydowski przestępca i współwięzień Jezusa. Zgodnie z tradycją święta Paschy, Poncjusz Piłat mógł zwolnić jednego z więźniów i ten właśnie los – z uwagi na wolę ludu – przypadł Barabaszowi.
Chociaż żaden z ewangelistów nie przytoczył dalszych losów łotra, Kaczmarski próbuje opisać, co stało się z nim później, tego samego dnia. Barabasz trafia do karczmy z widokiem na Golgotę gdzie, jako zwolniony więzień, staje się bohaterem tłumu (Ten ścisk to zysk dla gospodarza / Wieść się po mieście szerzy chyża / Że można ujrzeć tu zbrodniarza / Co właśnie wyłgał się od krzyża). Huczna zabawa rozgrywa się równolegle z męką Chrystusa.
Chociaż wszyscy wokół piją wino krwawe, złote i śpiewają o bezrefleksyjnej radości życia, Barabasz nie potrafi wyzwolić się od wyrzutów sumienia. Pije z innymi, ale szczęście jest tylko zewnętrzną maską. Gdy karczma opróżnia się po całonocnej zabawie, zostaje sam w kącie i wreszcie daje upust prawdziwym emocjom; z jego oczu spływają łzy. Mimo że złoczyńca dzięki łutowi szczęścia uniknął kary ukrzyżowania, czego go kara o wiele gorsza; kara własnego sumienia oraz duszy.
Wyobraziłem sobie grozę złoczyńcy, który uniknął śmierci i ma świadomość, jak jej uniknął i co z nim może potem być, powiedział autor w rozmowie opublikowanej na łamach miesięcznika Odra.











Komentarze (0)