Tekst piosenki
Gdzieś, gdzieś na samym chęci dnie
Wypalone barykady padłe mijam
W samym sobie
Wygaszone i rozwiany dym
Porzucone
Ja obdarty z sił
Gdzieś, gdzieś na samym siebie dnie
Przebudzone iskry ideałów krzesam
Dorzucam słomę
Rozpalone barykady mnie
Najeżone bagnetami słów
Rzucam się do walki
Choć trochę mi brak
postawy siłacza, za wąski mam kark
Lecz duchem, obuchem, słowem jak nóż
Rozkroję, rozpłatam brzuch
Narodzę się znów
Rozpalone barykady mnie
Najeżone bagnetami słów
Lecz duchem, obuchem, słowem jak nóż
Rozkroję, rozpłatam brzuch”
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Świat, w jakim przyszło nam żyć potrafi sprowadzić na ziemię niejednego idealistę. Gdy jesteśmy młodzi, czujemy się zdolni do zmieniania rzeczywistości, pełni ambicji i nadziei na lepsze jutro. Potem jednak przychodzi czas konfrontacji naszych wartości z tym, jak naprawdę wygląda rzeczywistość. Porażka po porażce, coraz mniej zostaje w nas dawnego zapału i powoli zmieniamy się w zgorzkniałych, biernych przegranych.
Lipa w tym kawałku próbuje niejako dodać otuchy i sobie i podobnym jemu – właśnie takim marzycielom, złamanym bojownikom o wolność i równość. Może i padli na kolana, bezsilni wobec ogromu niesprawiedliwości tego świata, ale nie znaczy to, że nie mogą już stanąć znów na nogi. Wokalista przyznaje, że jest zdeterminowany do tego, by z powrotem rozbudzić w sobie siłę do walki z systemem. Zbyt długo wierzył w to, że nie jest w stanie nic zrobić.
Pora po raz kolejny podnieść pięść i iść na wojnę, słowem i duchem pokonując całe zło i zepsucie, jakiego pełno wszędzie wokół. Jeżeli pójdziemy z nim na ten bój, będziemy mieć szansę naprawdę coś zmienić. Im więcej buntowników, tym więcej mogą zdziałać. Trzeba tylko otrząsnąć się ze snu, w jaki wpadliśmy i wykrzesać w sobie ten ogień, który wcześniej jasno palił się w naszych sercach.











Komentarze (0)