Tekst piosenki
To co nam było
Co nam się zdarzyło
Do ułożenia w głowie mam
To nic nie znaczyło
To nie była miłość
A wciąż mam nadzieję
Nowy plan
To co nam było
Co nam się zdarzyło
Do ułożenia w głowie mam
To nic nie znaczyło
To nie była miłość
A wciąż mam nadzieję
Nowy plan
To co nam było to nie była miłość,
Po co nam było otwierać to wino?
To było przejściowe jak 100 na godzinę,
Chwile co miały znaczenie na chwilę,
Można by zapętlać jak Giro’ Italia,
Listy iMessage napisane w Arial,
Ciekawe czy też o mnie myślisz,
Czy wyrzuciłaś te kwiaty czy wyschły,
Czy powinienem tak samo mieć instynkt,
Że coś poczujemy nie po naszej myśli,
(I tak to się skończy)
Twierdzisz że czegoś żałuję?
No coś Ty
Na do widzenia za nic nie przeprośmy,
Weź mnie pocałuj i zrób to w slow-motion
To co nam było
Co nam się zdarzyło
Do ułożenia w głowie mam
To nic nie znaczyło
To nie była miłość
A w ciąż mam nadzieje nowy plan
ile bym dała by w końcu zapomnieć
nie wracać już do tamtych wspomnień
na zawsze ugasić ten ogień chce sobie
jak deszcz Kalifornię
chwile jak brylant
dotykałeś mnie tak jak lubiłam
różowe chmury wpadały nam płuca
a po językach spływała tequila
jeden mój blink / blink
ty od razu odpływasz,
zupełnie tak bez oczekiwań
czysta serotonina
i tak to zostawmy,
może spotkamy się znów w wyobraźni
to co nam było jest nasze
ale było w złym miejscu i czasie
To co nam było
Co nam się zdarzyło
Do ułożenia w głowie mam
To nic nie znaczyło
To nie była miłość
A w ciąż mam nadzieje nowy plan
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Ten tekst to melancholijna refleksja nad relacją, która choć wydawała się intensywna i pełna emocji, nie była prawdziwą miłością – przynajmniej nie taką, która mogłaby przetrwać. To opowieść o uczuciu, które przyszło nie w porę, w złym miejscu i czasie. Z jednej strony – próba racjonalizacji, że „to nic nie znaczyło”, że „to nie była miłość”, z drugiej – niedopowiedziana tęsknota i żal, który wciąż nie pozwala zamknąć tego rozdziału. W głowie wciąż trzeba coś „ułożyć”, emocje nie wybrzmiały do końca, a wspomnienia ciągle palą.
W wersach miesza się ironia, smutek i odrobina goryczy. Są wspomnienia o winie, pocałunkach, wiadomościach, które dziś mogą wydawać się śmieszne lub bolesne. Całość jest jak zapis wewnętrznego konfliktu – serce jeszcze coś czuje, choć głowa już wie, że nie ma do czego wracać. To podróż przez fragmenty wspólnego czasu, które miały znaczenie tylko na chwilę, jak błysk serotoniny, jak deszcz w Kalifornii – rzadki, piękny, ale nietrwały.
Mimo wszystko pojawia się tam „nowy plan” – próba ruszenia dalej, może nawet z nadzieją, że kiedyś spotkają się znowu… ale tylko w wyobraźni. Bo choć to, co ich łączyło, było piękne na swój sposób, nie miało fundamentu, by przetrwać. Tekst wybrzmiewa jak emocjonalny film zamknięty w kilku minutach – o tym, co mogło być, ale nie miało prawa się wydarzyć naprawdę.











Komentarze (0)