
Tekst piosenki
He spent fifteen years getting loaded
Fifteen years until his liver exploded
Now what’s Bob gonna do
Now that he can’t drink?
The doctor said, „What’cha been thinking about?”
Bob said, „That’s the point
I wanna think about nothing
Now I gotta do something else -„
[El Hefe]
Oi, oi, oi!
[Fat Mike]
„- to pass the time,”
Had someone shave his head
He got a new identity
Sixty-two holed air-cushioned boots
And a girl who rides a scooter
To take him out
Of town
They would get away, riding around
As the trucks drive by
You can hear the motherfuckers go –
[Trumpet solo]
A couple of lines, an extra thermos of joe
He’ll be kicking in heads at the punk rock show
Bob’s the kind of guy who knows just what
Bob’s the kind of guy who knows just what to do
When the doctor tells him to:
„Quit your drinking, now’s the time”
But will he ever walk the line?
To all my friends, „I feel just great”
Will he ever walk the line?
Kicking ass and busting heads
Red suspenders
Once a day he shaves his head
But will he ever walk the line?
Will he ever walk the line? x4
Bob!
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Ironia bije z tego kawałka na kilometr, to trzeba przyznać. „Bob” to opowieść o ludziach, którzy nie znają umiaru i nie potrafią trzymać się zdala od kłopotów, jakkolwiek by nie próbowali. Każdy z nas chyba zna kogoś, kto po prostu nie zna znaczenia słowa „odpowiedzialność”, lądując w coraz to dziwniejszych sytuacjach, pomimo wszystkich rad i interwencji ludzi w jego otoczeniu.
Bohater tego kawałka jest właśnie kimś takim. Bob, bo o nim tu mowa, był kiedyś skończonym alkoholikiem. Piętnaście lat intensywnego chlania przerobiło jego wątrobę na wiórki, więc dostał od swojego lekarza absolutny zakaz picia alkoholu. Co zrobił więc tak ogarnięty i zaradny człowiek, jak Bob? Został punkowcem i uzależnił się od kokainy. Błyskawicznie udało mu się dostosować do nowej subkultury, zaczął golić głowę, chodzić na koncerty i wandalizować swą okolicę razem z innymi jemu podobnymi awanturnikami. Nie ma się zresztą co dziwić – gdy dowiedział się o tym, że picie wprowadzi go do grobu przez chwilę czuł, że stracił sens swojego życia.
Chciał o niczym nie myśleć, nie mieć zmartwień i alkohol wydawał się idealnym lekarstwem. Skoro już nie mógł się leczyć w ten sposób to po prostu zajął się innym, równie lekkomyślnym i nieodpowiednim zajęciom. Jako punkowiec mógł żyć z dnia na dzień, nie interesując się tak naprawdę niczym poważniejszym niż to, czy jego dziewczyna przyjedzie znów po niego na skuterze, albo czy wystarczy mu kokainy na kolejny wieczór. Rzeczywistość dalej jest dla niego odległa, tak samo, jak gdy był alkoholikiem.












Komentarze (0)