
Tekst piosenki
W końcu powiem ci co myślę
Tak prosto w twarz
Kiedy cię widzę
To się wstydzę
że ciągle nosi ciebie świat
I wiedz że
że teraz znam
Znam każdą odpowiedź
No powiedz cos
Na wszystko
Na wszystko
Mam odpowiedź ostrą
I nie uciekniesz teraz mi
Zakrywasz twarz przed ciosem
Robisz milion głupich min
Poczekaj poczeka no
Już ja cię urządzę
Powtarzasz to
To wszystko co robię
Już mam cię dość
Tych oczu pustych
Poczekaj zaraz zbiję lustro – tak tak
Tak tak – tam w lustrze
To niestety ja
Tak tak – ten saaaaam
Tak tak – tam w lustrze
To niestety ja
Tak tak – ten saaaaam
Dopiero teraz
Gdy nie słyszy nikt
(bądź spokojny – w domu jesteś sam)
Do wanny wlałeś ciepłą wodę
I ogłaszasz w lustrze
że chcesz zmienić świat
Ja wiem że trochę się starasz
Lecz powiedz mi ile przed
Lustrem spędziłeś dni
Tak tak – tam w lustrze
To niestety ja
Tak tak – ten saaaaam
Tak tak – tam w lustrze
To niestety ja
Tak tak – ten saaaaam
Już nawet ja
Ja ci nie wierzę
Uspokój się
Schowaj ten język
No dobrze – wiem
że się starałeś
Uspokój się
Wczoraj nie spałeś
Tak tak – tam w lustrze
To niestety ja
Tak tak – ten saaaaam
Tak tak – tam w lustrze
To niestety ja
Tak tak – ten saaaaam
Tak tak tak tak tak tak
Tak tak tak tak tak taaaaaak`
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
„Tak.. tak… to ja” to utwór pochodzący z płyty zatytułowanej „Tak! Tak!” Był to drugi album Obywatela G.C., który został wydany w 1988 nakładem wytwórni płytowej Polskie Nagrania „Muza.” W 2018 roku w 11. notowaniu Polskiego Topu Wszech Czasów radiowej Trójki wspomniany utwór znalazł się na 23. miejscu listy.
Grzegorz Ciechowski czyli Obywatel G.C. był muzykiem, ale przede wszystkim był poetą, dlatego trudno powiedzieć czy Podmiot mówiący w utworze jest jego uosobieniem. Wiemy jedynie, że Podmiot i Adresat to ta sama osoba. Mężczyzna mówiący w utworze patrzy na swoje odbicie w lustrze, które wywołuje w nim zarówno żal jak i złość. Nie potrafi spojrzeć na siebie bez wydawania srogiej oceny na swój temat. Ostatecznie postanawia być ze sobą szczery, co wywołuje w nim, może nie dumę, ale rodzaj samozadowolenia.
Mężczyzna wysuwa wobec siebie wiele zarzutów, chodzi tu głównie o jego postępowanie niezgodne (jak sam twierdzi) z głoszonym przez siebie światopoglądem. Zaczyna rozumieć, że źródłem jego ciągłego niezadowolenia nie jest otaczający go świat, sytuacja społeczna czy polityczna, a on sam. Utwór jest więc autorefleksją Podmiotu w nim mówiącego, samooceną, szczerą krytyką, która doprowadza mężczyznę do końcowego wniosku – nadal nie robi wystarczająco dużo, by móc spokojnie, bez wyrzutów spojrzeć sobie w twarz – „Już nawet ja/ Ja ci nie wierzę/ Uspokój się/ Schowaj ten język/ No dobrze – wiem/ że się starałeś/ Uspokój się/ Wczoraj nie spałeś.”














Komentarze (0)