
Tekst piosenki
Drogi sztuczny marmur,
elewacji dumnych stal.
Dają mi bezpiecznie żyć, pod
niebem jarzeniowych lamp.
Tylko, czemu jest tak ciężko?
Dostać się na szybszy pas.
Już nie będę z góry płacić znów,
spó-źnio-na!
Po kolana w mule nagle,
któż to tam!?
Jak to kto,
Twój prawnuk dalej.
Nie chcę sam, cieszyć się przyszłością.
Dawaj!
Pomysł mam!
Pospiesz się, nim runie wszystko,
to nasz plan!
Miejską dżunglę – podlewa kwaśny deszcz
Miejską dżunglę – ogrzewa smogu pled
Miejską dżunglę – malujemy na zielono
Miejską dżunglę – a można wyciąć w pień
Miejską dżunglę – podlewa kwaśny deszcz
Miejską dżunglę – ogrzewa smogu pled
Miejską dżunglę – malujemy na zielono
Miejską dżunglę – a można wyciąć w pień
Mamy tu, jak w niebie,
ekspresowo żyć się da.
Może tylko czasem cuchnie,
Nocą z bud z kebabem mgła.
No i jeszcze mała prośba,
Czy ktoś mógłby rzeknąć im!?
By przestali wszyscy wreszcie chcieć, te-go – co ja!
Po kolana w mule nagle,
któż to tam!?
Jak to kto,
Twój prawnuk dalej.
Nie chcę sam, cieszyć się przyszłością.
Dawaj!
Pomysł mam!
Pospiesz się, nim runie wszystko,
to nasz plan!
Miejską dżunglę – podlewa kwaśny deszcz
Miejską dżunglę – ogrzewa smogu pled
Miejską dżunglę – malujemy na zielono
Miejską dżunglę – a można wyciąć w pień
Miejską dżunglę – podlewa kwaśny deszcz
Miejską dżunglę – ogrzewa smogu pled
Miejską dżunglę – malujemy na zielono
Miejską dżunglę – a można wyciąć w pień
Gdyby jakiś cud, cud, cud, cud
Przed piętnastą mógł, mógł, mógł
Gdyby jakiś cud, cud, cud, cud
Przed piętnastą mógł, mógł, mógł











Komentarze (0)