
Tekst piosenki
Późno się kładę spać, nad ranem niewyspany wstaję
Niby miało być fajnie, a dalej jest zjebanie
Nie potrafię się przestawić na inny tryb życia
Do głosu swego sumienia mówię „się przyzwyczaj”
Na stole niedopita kawa stoi
Coś tam niby miała pomóc, a tylko szkodzi
Zmęczone oczy, się powoli zamykają
Pod powieką sny, które się w obrazy układają
Chciałbym śnić o niej, o tym, że jest tu ze mną
Bez żadnych zmartwień polecieć gdzieś na pewno chcę
Nie mieć już nic, no kurwa oprócz szczęścia (szczęścia?)
A moje życie to ucieczka
Lecz nie potrafię nie, gonić sam siebie chcę
Usłyszeć Ciebie, a Ty godzisz się, boisz się
że w końcu przyjdzie taki dzień, Ty obudzisz mnie
A ja w tej rutynie powiem, że to tylko sen
I nie potrafię przestać, boję się jutra
Spotykam znowu Ciebie, w miejscu stoi wskazówka
Próbuję chwycić Cię za rękę, a Ty znikasz
Dalej powtarzam sobie „się przyzwyczaj”
Chciałem oszukać codzienność
Wmawiano mi, że tak da się – na pewno
A chciałem wiedzieć tylko jedno
Czy jak nastanie koniec, to zaśniesz razem ze mną?
Przecież o wiele nie proszę
Chciałbym żeby znów się zatrzymał czas
Nad ziemią znów się unoszę
I chcę by sen w swoje sidła złapał teraz nas
I nie potrafię nie, gonić sam siebie chcę
Usłyszeć Ciebie, znowu godzisz się, boisz się
że w końcu przyjdzie taki dzień, Ty obudzisz mnie
A ja w tej rutynie znowu powiem, że to sen












Komentarze (0)