Tekst dodał/a:
Autor tekstu
Tłumaczenie:
Autor tłumaczenia
Interpretacja:
Autor interpretacji Autor interpretacji

Tekst piosenki

[Zwrotka 1: Livka]
Wybrałam się po zmroku z koleżankami z roku
Trochę potańczyć (uhm) zamówić parę szotów
Świeżo po związku nie będę biegać wokół chłopów
Poznałam typa, który może mi dorówna kroku
Czarne RayBany i blizny (mmm)
Między nami trochę dziwny
Skinny bitch, skinny tie, skinny jeansy
Mówią, że to bad, bad guy, I can fix him
Mówię chyba pora wyjść już
Chcę cię znać, ale głośno jest w tym miejscu
Nagle czuję, że się rozumiemy bez słów
Mówi mi, że mam mieszkanie na Śródmieściu
A poza tym parę ran i kompleksów
Powiedziałam skończ truć jeśli chcesz, mów
A on obiecuje mi, że nie chce seksu
Ja mu mówię, zobaczymy bez stresu

[Refren: Taco, Livka]
Bez stresu, bez tych dram, epopei, smsów
Mówię bez stresu, Bez stresu?
Tak, nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
Serio bez stresu, serio bez stresu

[Zwrotka 2: Livka]
Z szatni pobieram palto
Już czeka na nas auto, on idzie za mną (nice)
Wóda mnie drapie w gardło, od razu zasnął
Gdy budzę go, to gada pardon
I oczywiście zgubił portfel, a więc płacę kartą
Na kwadracie syf jak Jackson Pollock
Z Zara Home pusty balsam do rąk
Barek, który mówić miał jestem dorosły
Jego usta miały smak Marlboro
Dopija trzecią lampkę porto
Nie potrafi zdjąć stanika, bo się palce plączą
Myślę, że to będzie jawny horror, ale cóż
Najwyżej zostanę z anegdotką
Zagubiony jak pasażer na gapę
Wysiadł na następnej stacji, padł na kanapę
Białe pasy na blacie i Jack White na plakacie
Nie ma co płakać, biorę taxi i spierdalam na chatę

[Refren: Taco, Livka]
Bez stresu, bez tych dram, epopei, smsów
Mówię bez stresu, bez stresu
Tak, nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
Serio bez stresu, serio bez stresu

[Zwrotka 3: Livka, Taco]
Obraz warszawskiej nocy, mieszanka farsy i grozy
Bo każdy chciałby być dorosły
Typ mi nie odpisał, ale nie szukałam kosy
Nagle widzę go, stoi z jakąś gąską, po co zerka?
Ona ładna i szczupła o jasnych włosach
Mam ochotę na lufę i papierosa
Więc kieruję swój uśmiech na erasmusów
Por favor, cigarrillo, para la pelirroja
Spory crowd wokół baru
Lufy wódy na długości kontuaru
W międzyczasie jakaś drama go spotkała
Grube limo mi się spod okularów
A mój ex znowu stoi pod lokalem
Całkiem sam jak środkowy palec
Zawsze był samotnikiem z tym notatnikiem
W oczach tylko czysta definicja żalu kiedy pisze
Czym się w sumie różni sen od koszmaru?
Czym się różni ludzkie serce od towaru?
Co dzieli szarczysty mróz od pożaru?
Ile tak naprawdę dzieli obojętność od szału?
W moim przypadku to trzy szlugi i szot wódki (błąd)
Będę potrzebować odtrutki
I choć miałam gdzieś tego Piotra wcześniej
Ale spojrzał na jej biust i mi oczko puścił (what?)
Ludzie bywają dość okrutni
Ale że tak postępują jakieś obszczymurki?
Chodzą po mieście w tych okropnych rurkach
I szukają tu Madonny albo prostytutki
Ty-ty-typie tak nie może być na pewno
Chyba figle, nie no typ ma czelność, robię inbę
Gdy chcą wyjść na zewnątrz
A on tylko minkę że mu wszystko jedno, bez stresu
Dziś z tej historii się śmieję, ale
Wiem dlaczego miałam drobną histerię
Nienawidzę kiedy chłop udaje kogoś kim nie jest
A najgorsze że to po dziś dzień się dzieje

[Refren: Taco, Livka]
Bez stresu, bez tych dram, epopei, smsów
Mówię bez stresu, bez stresu
Tak, nie twórzmy niebezpiecznych precedensów
Serio bez stresu, serio bez stresu

Komentarze (0)