Tekst dodał/a:
Autor tekstu
Tłumaczenie:
Autor tłumaczenia
Interpretacja:
Autor interpretacji Autor interpretacji

Tekst piosenki

[Intro]
Oh
Ta
Ej, oh

[Zwrotka 1]
Odzyskałem swoją bluzę, ale jakim kosztem?
Wybiegłem z Planu i potem na dół za rozdrożem
Na Agrykoli chciałem stanąć pod latarni kloszem
Miała się świecić jak kiedy byłem małym chłopcem (Ta, co jest?)
Mój notes krwawi, a pióro było bronią palną
Egzekucje pora zwieńczyć honorową salwą
Próbowałem zbrodnie zamaskować nocą czarną
Lecz nawet księżyc dziś na mnie gapił się z pogardą
W mieszkaniu wisi stary mandat, kiedyś to wyjaśnię
Przybywa lat nam, życie chce śpiewać nowe baśnie (Okej)
Choć stare pieśni pamiętasz przecież wciąż wyraźnie (Aha)
A ten kto z nami nie wypije, niech pod stołem zaśnie (Ta, ta, ta)
Gdy w dno kieliszka zaglądamy w noce bez kochanek
Grube dno jak okulary naszych przedszkolanek
Mistrzowie powiatowi w wylewaniu łez do szklanek
Nie sypiamy, zanim nie pojawi się poranek
Bzyczą neony, reklamując sklepy całodobowe
Apteki, monopole i zakłady pogrzebowe
Więc proszę powiedz, potraktuj to jak nocną spowiedź (Aha)
Gdzie się podział ten obiecujący młody człowiek?
Chciałeś małżeńskie łoże, a nie łózko polowe
Pół litra wódy (Ta), bo żeś zgubił swoją drugą połowę (Okej)
Dekadę temu — Kogo? — taką tam rudą osobę
To stare czasy w ogóle, raczej na dłuższą rozmowę
No ale z Bogiem

[Scratche]
Mówimy z Bogiem, choć w tym mieście Boga nie ma
Wariacie z Bogiem
Ostatnie spotkanie, ostatnia niedziela
No ale z Bogiem
Mówimy z Bogiem, choć w tym mieście Boga nie ma
Koleżko z Bogiem
Nowa dekada, nowy film, nowa scena, było tak

[Zwrotka 2]
Próbowałem swoje fobie spowić gęstym dymem
Wyszedłem z domu, skończyło się to rękoczynem
Przyznam bez bicia, tamtej nocy się z butelką zżyłem
Bełz eufemizmów — proszę bardzo, się kurewsko spiłem (Proszę bardzo)
I nie istotne czy browarem, wódeczką, ginem
Czy fancy drinkiem z Pizzaiolo czy karafką z winem (Okej)
Ważne, że w melancholię brnąłem tak jak Lars von Trier (Kto?)
Bo rozjuszyło mnie coś, młodzi mówią na to „trigger” (Woo)
Nie szukam afer, nie słucham plotek, nie dzwonię na psy
Gdy u sąsiada o jedenastej, znów stuka młotek
Jak stanie w bramie to nie wrzucam fotek
Na dziewiętnaście (Uh), sto piętnaście (Uh), choć mnie wkurwia chłopek
A i tak miasto ciągle mruczy, ja Cię dziś wykończę
Za wycieraczką każdej fury moje listy gończe (Okej)
Piekło pochłonie nas niedługo (Ta), jak na ironię
Na placu Zbawiciela kościół ciągle jest w remoncie
Więc gdy modlicie się to Trójca Święta was nie słyszy
Chce mi się krzyczeć, w Warszawie nikt nie zaśnie w ciszy
Historia sączy się, aż trójca w trumnie skończy
I wtedy z goła mroczniej wybrzmi nazwa „Plac Trzech Krzyży”

[Scratche]
Mówimy z Bogiem, choć w tym mieście Boga nie ma
Wariacie z Bogiem
Ostatnie spotkanie, ostatnia niedziela
No ale z Bogiem
Mówimy z Bogiem, choć w tym mieście Boga nie ma
Koleżko z Bogiem
Nowa dekada, nowy film, nowa scena, było tak

[Outro]
Odzyskałem swoją bluzę, lecz czy było warto?
Sam się w tym gubię, bo nie wiem już co było prawdą
Cała historia miała ledwie tydzień temu start
Kiedy w lokalu znów znalazłem się pod ciemną gwiazdą

Komentarze (0)