Tekst piosenki
So when the saints go marching in
They won’t be singing for your sins
They just hope to hell you’ve learnt something living and breathing
Everybody dies with a debt, no silence
Watching death is how we live
Take it or leave it , don’t waste your breath
I clear my mind, deny real life, define here without borders, possessions or enemies
Everybody dies with a debt, we all die for a life that we fear we will only forget
Know we only hear in ourselves
Bottle it up, let your problem distill
Forget your dreams or fulfill them
Leave no trace, waste away it’s time for change
Four walls in this prison
But I still can see the river
Four walls in this prison lies to poison your decisions in life
Take note, don’t knore it
Now you know I saved my soul
I sold it to the open road
I found hope in the wreckage of progress
Trophies shattered and stained, „do what you’re told”
There’s a mould to be broken
A light burning over your name, and I saved my soul
But I never said I wasn’t the culprit
Never said I wasn’t deceived
Just trying to rewrite the wrongs that were written on me
Tłumaczenie piosenki
Analiza piosenki
Loz stara się nam przekazać w tym kawałku, że nieważne jak bardzo życie wydaje się nam bezsensowne i pełne cierpienia, zawsze jest jakaś nadzieja jeżeli się będziemy się starać dostatecznie mocno. „Four Walls” opowiada o tym, co według autora jest najważniejsze w naszej egzystencji.
To prawda, że przez większość naszej drogi rzucane są nam kłody pod nogi i wszyscy popełniamy błędy, ale nie należy skupiać się tylko na negatywnej stronie życia. Każda porażka powinna być dla nas szansą na naukę, a po każdym upadku mamy wstawać coraz silniejsi. Zdaniem Taylora przecież każdy z nas ciągnie za sobą wszystkie swoje doświadczenia, czy to dobre czy złe, wraz z całym cierpieniem, więc świadomość tego, że nie jesteśmy w naszym bólu wyjątkowi powinno w jakiś sposób podnieść nas na duchu. Zamiast skupiać się na tym, co złego wydarzyło się nam w przeszłości, lepiej spróbować myśleć o tym, co dzieje się tu i teraz.
Nie naprawimy popełnionych błędów, więc najlepsze co możemy zrobić, to czerpać z nich mądrość na przyszłość i zająć się spełnianiem swoich marzeń, odcinając się od tego, co było. Autor przyznaje, że dla niego ratunkiem było przewartościowanie jego priorytetów, odrzucenie wszystkiego, co wiązać go może z przeszłością i wyruszenie w muzyczną podróż wraz ze swoim zespołem. Życie w drodze jest dla niego o wiele lepsze od szarej stagnacji, zakorzeniania się w jednym miejscu i powolnego gnicia w oparach własnych wspomnień.
Chce wykorzystać swoje życie do cna, nie oglądając się za siebie ani na chwilę, nie dając się niczemu ograniczać. W tym właśnie widzi przepis na szczęście i ma nadzieję, że jego historia i perspektywa pomoże słuchaczom, gdy sami znajdą się w sytuacji, która wyda się im bez wyjścia.











Komentarze (0)